Chcemy, by Marszałkowska przestała dzielić miasto na pół” – mówi Jakub Dybalski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. W rozmowie z Tomaszem Reichem opowiada o postępach prac w ramach projektu Nowe Centrum Warszawy, przebudowie ulic i placów, zazielenianiu śródmieścia oraz o tym, jak zmieni się jedna z najważniejszych przestrzeni publicznych stolicy.
Nowawarszawa.pl: Spotykamy się w ważnym momencie dla centrum stolicy. Lada chwila otwarte zostanie nowe przejście dla pieszych na Marszałkowskiej, na wysokości ulicy Sienkiewicza. Czy to już koniec zmian w tym rejonie? Ile takich przejść jeszcze powstanie?
Jakub Dybalski (ZDM): Przejście na wysokości Sienkiewicza to właściwie ostatni brakujący element na centralnym odcinku między rondem Dmowskiego a ulicą Świętokrzyską. Przez lata ten fragment Warszawy był dla pieszych niemal nieprzekraczalny. Najpierw, kilka lat temu, pojawiły się pasy przy samym rondzie na wysokości ulicy Widok. Niedawno oddaliśmy przejście przy Złotej, a teraz domykamy ten etap. Na ten moment to wystarczy. Zmieniamy Marszałkowską odcinkami, ale te zmiany są już bardzo zauważalne. Staramy się zrobić z niej ulicę, która nie będzie dzielić środka miasta na pół w sposób nieprzekraczalny, ale stanie się przestrzenią dla każdego.

Oczywiście Marszałkowska nadal będzie pełnić ważną funkcję dojazdową do centrum i tu nie ma sporu – pamiętajmy też, że pod spodem biegnie linia metra, z której codziennie korzystają tysiące warszawiaków. Ulica zyskuje jednak infrastrukturę rowerową, nowe przejścia i bardzo dużo zieleni, której na pewnych odcinkach po prostu wcześniej nie było.

A jak warszawiacy reagują na tę nową Marszałkowską? Wspomniał Pan kiedyś o „kupowaniu” tych zmian przez mieszkańców.
Najlepszą recenzją jest to, co dzieje się momentalnie po otwarciu takich miejsc. Tydzień po uruchomieniu nowych pasów ludzie mają poczucie, jakby one były tam od zawsze. Tak było z ulicami Widok czy Złotą. To pokazuje, jak bardzo te zmiany były potrzebne. Ścisłe centrum Warszawy to najlepiej skomunikowany obszar w Polsce – krzyżują się tu linie metra, kolej, kilkanaście linii tramwajowych i autobusowych. Dlatego ta przestrzeń musi służyć osobom, które chodzą pieszo, jeżdżą rowerem czy po prostu chcą odpocząć, a nie tylko tym, którzy przez nią przejeżdżają samochodem.
Dlaczego w takim razie wciąż brakuje przejścia przez Marszałkowską na Osi Saskiej?
Docelowo przejście w osi Saskiej też powinno powstać i mamy na to rezerwę. Nie jest to jednak w tym momencie projekt super pilny. Po pierwsze, ruch pieszy jest tam mniejszy niż bliżej centrum. Po drugie, to duża inwestycja, wymagająca poprowadzenia przejścia przez rozgałęziające się nitki jezdni i torowisko tramwajowe. W tym momencie skupiamy się na innych priorytetach, takich jak przebudowa kwartału Złota-Zgoda, który bezpośrednio styka się z Marszałkowską.

Przejdźmy zatem do kolejnego wielkiego projektu. Kiedy zostanie wbita „pierwsza łopata” na ulicy Kruczej?
Jesteśmy w trakcie rozstrzygania przetargu na wykonawcę. Chcemy, aby prace rozpoczęły się jeszcze tej jesieni, a cała metamorfoza potrwa około półtora roku. To będzie zmiana ogromnej skali.

Krucza jest ulicą o niesamowicie szerokiej jezdni, która została po prostu przeskalowana względem faktycznego natężenia ruchu. Z naszych pomiarów wynika, że w godzinach szczytu ruch tam jest porównywalny do okolicznych ulic jednokierunkowych. Jeden pas w każdą stronę spokojnie obsłuży te pojazdy. Chcemy oddać tę przestrzeń ludziom, nadać jej śródmiejski charakter.
Część mieszkańców i komentujących bardzo boi się paraliżu komunikacyjnego i tego, że Krucza po zwężeniu stanie się zakorkowaną „imprezownią”.
Spotykamy się z mieszkańcami i staramy się na te obawy odpowiadać. Zmiana zawsze budzi niepokój – to naturalne. Część osób martwi się o dojazd, miejsca postojowe czy hałas, ale te obawy nie wynikają z twardych danych drogowych. Znacznie mniej osób, niż się powszechnie wydaje, faktycznie musi wjeżdżać do samego serca miasta samochodem. Co ważne, na Kruczej pojawi się zieleń – już przy okazji przebudowy placu Pięciu Rogów posadziliśmy drzewa za Domem Towarowym Braci Jabłkowskich, a teraz te zmiany pójdą dalej. Krucza ma stać się przestrzenią do życia.
Wielu czytelników pyta o Aleje Jerozolimskie i rondo Dmowskiego. Wiemy, że pod ziemią biegnie linia średnicowa, której remont kolejarze wciąż przekładają. Co z waszą wizją?
Sytuacja z Alejami Jerozolimskimi jest złożona właśnie przez linię średnicową. Trudno inwestować miliony złotych w gruntowną przebudowę i nawierzchnię, którą za chwilę trzeba by zrywać, bo kolejarze rozpoczną wykopki. Niemniej, zmieniamy podejście – nie chcemy już bezczynnie czekać. Te plany kolejowe znów przesuwają się w czasie.
Dlatego projektujemy teraz wyznaczenie naziemnego przejścia dla pieszych na wysokości ulicy Brackiej, przez torowisko tramwajowe. Docelowo rondo Dmowskiego również ma stać się zwykłym, miejskim skrzyżowaniem. Już w tej chwili ma ono dość nietypowy układ, a jego przebudowa uwolniłaby mnóstwo przestrzeni. Same Aleje mają stać się mniej chaotyczne, z dwupasmowym układem, uporządkowanym parkowaniem i dużą ilością zieleni, której tam teraz dramatycznie brakuje.
Skoro mowa o przestrzeniach miejskich. Plac Pięciu Rogów okazał się sukcesem, Plac Centralny również tętni życiem, ludzie siadają tam na trawie. Co z placami: Bankowym, Teatralnym, Konstytucji i Grzybowskim?

Na placu Bankowym realizujemy tak zwaną „zmianę kroczącą”. Co roku coś tam poprawiamy: powstała droga rowerowa wzdłuż zachodniej części placu (w układzie północ-południe), poszerzyliśmy chodniki, zazieleniliśmy część terenu. Jakbyśmy cofnęli się o pięć lat, różnica jest kolosalna.
Jeśli chodzi o plac Teatralny, odbyły się tam warsztaty typu charrette, które wyznaczyły kierunek zmian, ale to temat na kolejne lata, nie mamy jeszcze konkretnych dat. Z kolei plac Konstytucji (MDM) jest powiązany z dalszą przebudową Marszałkowskiej. Jednak najpierw musimy skończyć Kruczą – nie możemy zamknąć dwóch głównych, równoległych korytarzy naraz, musimy też brać pod uwagę plany budowy stacji metra w tamtym rejonie.

Natomiast plac Grzybowski to przestrzeń z ogromnym potencjałem, podobna do kwartału Złota-Zgoda. W perspektywie najbliższych pięciu lat na pewno o nim pomyślimy, mamy plany koncepcyjne, by uczynić to miejsce jeszcze fajniejszym.
Na koniec zapytam o estetyczne detale. Co z „palmą” na rondzie de Gaulle’a i drzewami na Trakcie Królewskim?
Wyspa wokół palmy już niedługo zostanie rozpłytowana i obsadzona wielokolorową zielenią. Zapowiadaliśmy to wiosną, projekt jest gotowy, to kwestia kilku miesięcy. Chcemy, żeby to miejsce wyglądało spójnie i estetycznie.

Jeśli chodzi o Trakt Królewski, to bardzo trudny teren, znajdujący się pod ścisłą opieką konserwatora zabytków. Każda zmiana, w tym dosadzanie drzew, wymaga żmudnych uzgodnień i nie jest to rzecz, którą możemy zrobić z dnia na dzień.
Podsumowując – co obecnie ZDM ma na tapecie na najbliższy czas?
W tym roku kończymy prace nad kwartałem Złota-Zgoda. Naszym absolutnym priorytetem jest rozpoczęcie przebudowy ulicy Kruczej. Równolegle mocno działamy nad północno-południowym korytarzem rowerowym – rozpisaliśmy przetarg na projekt i przebudowę odcinka ulicy Andersa oraz Mickiewicza (aż do placu Wilsona). To nie będą tylko drogi rowerowe, ale w zasadzie zmiana całej przestrzeni ulicznej i nowe przejścia dla pieszych. Warszawa zmienia się na naszych oczach, a my staramy się prowadzić te inwestycje tak, by nie zamknąć miasta i umożliwić jego normalne funkcjonowanie.
Rozmawiał Tomasz Reich
Fot ZDM, NW








