Jeszcze niedawno uwaga wielu inwestorów kierowała się ku zagranicznym rynkom nieruchomości, z Dubajem na czele – miastem przez lata utożsamianym z luksusem w jego najbardziej widowiskowym wydaniu. W nowym kontekście geopolitycznym coraz wyraźniej rośnie jednak znaczenie Warszawy, która konsekwentnie umacnia swoją pozycję jako nowoczesna i dojrzała stolica Europy. O tym, jak zmienia się definicja luksusu, dlaczego bezpieczeństwo, stabilność i czas stają się nowym wyznacznikiem prestiżu oraz z czego wynika rosnąca siła stołecznego rynku nieruchomości najwyższej klasy, rozmawiamy z Anną Tuzek, Dyrektor Marketingu BBI Development SA.
Bezpieczeństwo jest dziś jednym z głównych tematów. Czy obecna sytuacja geopolityczna wpływa na decyzje zakupowe klientów?
Zdecydowanie tak. W okresach niepewności najmocniej zyskują aktywa, które zapewniają stabilność i trwałą wartość. Nieruchomości luksusowe są postrzegane jako bezpieczna przystań dla kapitału, a teraz ten aspekt zyskuje jeszcze większe znaczenie. Klienci analizują nie tylko standard inwestycji, ale także wiarygodność projektu i deweloperów, czas realizacji, jakość wykonania, lokalizację i to, czy za daną ofertą stoi realna wartość. Decyduje suma konkretnych dowodów jakości.

Skąd bierze się to rosnące zainteresowanie Warszawą wśród klientów?
Wielu klientów z segmentu premium i superpremium z dużą uwagą patrzyło na Dubaj czy inne bliskowschodnie kierunki. Miały łączyć w sobie wiele luksusowych atrakcji, dostęp do najlepszych kuchni świata, zawsze dobrą pogodę i bardzo wygodne warunki zamieszkania. Część z nich kupiła tam apartamenty jako second home. Jednak od kilku tygodni obserwujemy zmianę. Bo Warszawa dziś jest postrzegana nie tylko jako dobre miejsce do życia, ale również jako dojrzałe i bezpieczne miejsce do lokowania kapitału. I nie chodzi wyłącznie o geopolitykę. Stolica Polski bardzo się rozwinęła. Oferuje dostęp do świetnej infrastruktury, kultury i sztuki wysokiej, fine diningu oraz pięknych terenów zielonych i wysokiego standardu codziennego życia. To miasto uporządkowane, czyste, wygodne i kompletne.

Co sprawia, że dany adres w Warszawie zyskuje rangę naprawdę luksusowego?
Dobry adres to obietnica stylu życia. Najlepsze nieruchomości luksusowe budują swoją tożsamość podobnie jak silne marki w świecie mody czy designu. Mają charakter, estetykę, kontekst miejski, historię i wiarygodność. Dlatego w segmencie ultra luxury tak istotna jest spójność, wiarygodność i jak zawsze lokalizacja, co potwierdzają nasze realizacje: Złota 44, Rezydencja Foksal, planowana Roma Tower oraz Villa Bogoria, gdzie BBI Development S.A. jest inwestorem zastępczym.
Marki luksusowe lubią też mówić o „komforcie”.
Tak, bo tego oczekują najbardziej wymagający klienci. Luksus w mojej ocenie zaczyna się, gdy codzienność staje się prostsza. Ludzie, którzy bardzo intensywnie pracują na swój sukces, doskonale wiedzą, jak cenny jest czas. Dlatego tak istotne są rozwiązania poprawiające jakość życia. Własna strefa wellness, basen – w naszych inwestycjach pełnowymiarowy, przestrzeń do ćwiczeń z profesjonalnym sprzętem, dobra akustyka, przemyślany układ apartamentu z funkcjami cenionymi przez klientów z segmentu UHNWI. To podstawowe elementy codziennego komfortu, które uzupełnia poczucie prywatności i bezpieczeństwa.
A jak dziś wygląda kwestia estetyki? Czy w luksusie nadal dominuje quiet luxury?
Jesteśmy już o krok dalej. Cichy luksus był synonimem dobrego smaku, ale w pewnym sensie się upowszechnił. Na rynku pojawiło się wiele jego uproszczonych, budżetowych interpretacji, dlatego najbardziej wymagający klienci szukają estetyki z charakterem. Powracają estetyki oparte na detalu, geometrii, szlachetnych materiałach i pięknych proporcjach. Nie chodzi o przesadę, a o odwagę połączoną z klasą. Klienci segmentu superpremium są świadomi estetycznie i szukają miejsc, które mają własne DNA.

W tym kontekście Villa Bogoria wydaje się projektem bardzo mocno osadzonym w tej filozofii.
Tak. Villa Bogoria została pomyślana właśnie jako odpowiedź na potrzeby dojrzałego luksusu. To kameralna rezydencja w historycznej części Warszawy, przy Ogrodzie Krasińskich, gdzie, co ma duże znaczenie dla klientów, utrzymaliśmy średnią powierzchnię apartamentów na poziomie 160 mkw. Bardzo ważna była dla nas także ponadczasowość zarówno w architekturze, jak i w doborze materiałów. Świetną pracę wykonali projektanci z Juvenes-Projekt, którzy niemal dwa lata szukali odpowiedniego kamienia na elewację budynku (wybrano wapień Piedra Paloma – red.), oraz ceniony artysta Jacek Synkiewicz, odpowiedzialny za koncepcję wnętrz nawiązującą do stylistyki art déco. Efekty ich działań będzie można podziwiać jeszcze przed tegorocznym Bożym Narodzeniem. Właśnie wtedy do Villi Bogoria będą mogli wprowadzać się klienci.
Podkreśla Pani, że polski luksus ma własne DNA.
Przez lata patrzyliśmy na luksus przez pryzmat Zachodu. Obecnie sami tworzymy projekty, które nie mają kompleksów wobec Londynu, Paryża czy Nowego Jorku. Widać to w architekturze, w rzemiośle, w jakości wykończenia, ale też w podejściu samych klientów. Szukają oni miejsc autentycznych, osadzonych w lokalnym kontekście, a jednocześnie odpowiadających światowym standardom. Warszawa jest gotowa na taki luksus. Pokazuje to sukces takich realizacji z naszego portfolio jak Złota 44 czy Rezydencja Foksal, która zyskała swojego rodzaju kontynuację w postaci Villi Bogoria.
Jak Pani widzi przyszłość segmentu luksusowych nieruchomości w Polsce?
Jestem przekonana, że ten rynek będzie się rozwijał. Będzie również bardziej wymagający. Coraz więcej klientów oczekuje markowej jakości, wiarygodności, konsekwencji obecnej na każdym poziomie projektu. Warszawa ma dziś wszelkie atuty, by być jednym z najważniejszych punktów na mapie tego segmentu w naszej części Europy.








