Śniadanie w łóżku to już nie luksus. Jak Warszawa rozsmakowała się w porannych dostawach

Granica między jedzeniem w domu a wyjściem do restauracji praktycznie przestała istnieć. Warszawiacy żyją w ciągłym pędzie, cenią wygodę i rzadko idą na kulinarne kompromisy. Sektor delivery mocno się zmienił. To już nie tylko ratunkowa pizza zamawiana na szybko w piątkowy wieczór, ale też lunche dowożone do biura czy niespieszne, weekendowe śniadania z ulubionych knajpek. Świetnie widać to na przykładzie popularnego konceptu „Bułkę przez Bibułkę”, który właśnie dołączył do platformy Glovo. Dla lokalnych marek to kolejny, naturalny krok, by rozwijać swoją dostępność i docierać do zupełnie nowych odbiorców dokładnie tam, gdzie ci aktualnie się znajdują.

Jeszcze kilka lat temu wyjście na śniadanie przypominało specjalne wydarzenie. Umawialiśmy się ze znajomymi w konkretnym celu, a w weekendy nieraz trzeba było odstać swoje w kolejce po stolik. Dziś, jak zauważają twórcy „Bułkę przez Bibułkę”, restauracja to po prostu część naszej codzienności. Wygoda stała się standardem. Chcemy dobrze zacząć dzień bez względu na to, czy mamy przed sobą maraton spotkań na biurowym open space, czy leniwą niedzielę, podczas której jedyną planowaną trasą jest ta z łóżka na kanapę. Atmosfera miejsca, elastyczność i świetna jakość dań muszą iść w parze z łatwością zamówienia.

– Warszawa ma wyjątkowo silną scenę gastronomiczną, a miejsca takie jak “Bułkę przez Bibułkę” są częścią jej codziennego rytmu. Mieszkańcy coraz częściej oczekują dostępu do swoich ulubionych miejsc i pełnej wygody, która stała się dziś standardem, ale nie kosztem jakości czy doświadczenia. Dlatego też delivery i platformy jak Glovo coraz częściej pełnią rolę naturalnego uzupełnienia miejskiej gastronomii i łączą użytkowników z najlepszymi restauracjami w mieście – mówi Karolina Stanecka, Head of Warsaw w Glovo.

Jak spakować idealne żółtko, czyli dostawa od kuchni

Bądźmy szczerzy: to, co zachwyca na pięknym, ceramicznym talerzu, nie zawsze dobrze znosi podróż. Zespół „Bułkę przez Bibułkę” przyznaje, że wejście w świat dostaw z menu śniadaniowym to zupełnie inna bajka.

– Danie, które wygląda i smakuje świetnie podane prosto z kuchni, musi przetrwać jeszcze podróż w pudełku, czasem 20-30 minut, i wciąż zachować swój charakter. To wymaga zupełnie innego podejścia do receptur i pakowania – np. sosy czy dodatki, które mogłyby rozmiękczyć potrawę w drodze, wędrują do osobnych pojemniczków. A ponieważ w aplikacji nie poczujemy zapachu świeżo parzonej kawy, całą „robotę” przejmują autentyczne zdjęcia i opisy. I na koniec często niedoceniana rzecz – nie każde danie z karty restauracyjnej nadaje się na wynos. Trzeba umieć to rozpoznać, zamiast wrzucać do aplikacji całe menu i liczyć, że wszystko równie dobrze zniesie podróż. To, co działa na talerzu w lokalu, nie zawsze działa w pudełku i ta selekcja jest często ważniejsza niż sama receptura – podkreśla Aleksandra Dojnikowska, załozycielka “Bułkę przez Bibułkę”.

Koc, deszcz ze śniegiem i… Pan Kejk

Zastanawiacie się, czy śniadania na wynos naprawdę cieszą się aż takim wzięciem? Statystyki “Bułkę przez Bibułkę” pokazują bardzo ciekawą i dość zabawną zależność. Właściciele zdradzają, że rekordy zamówień padają w dni absolutnie najbrzydsze. Gdy za oknem zacina deszcz ze śniegiem i temperatura mocno spada, mało kto ma ochotę wychodzić z domu. Sprzedaż online bardzo wtedy rośnie. Im mniej chce nam się opuszczać ciepłą kołdrę, tym chętniej korzystamy z opcji, by śniadanie przyjechało do nas samo.

Dostawy jedzenia już dawno przestały być jednak wyłącznie ratunkiem na fatalną aurę. Coraz częściej są synonimem niespiesznych, weekendowych poranków albo spontanicznych pikników na świeżym powietrzu. W końcu kurier z ulubionym daniem może nas uratować nie tylko w domowym zaciszu, ale też dostarczyć zamówienie prosto na koc rozłożony w parku czy nad Wisłą.

A co znika z platformy najszybciej? Okazuje się, że w dostawie szukamy dokładnie tej samej różnorodności, co na miejscu. Mamy ochotę na coś wytrawnego, lekkiego, a innym razem po prostu szukamy czegoś na słodko. Najczęściej zamawiamy pozycje, które świetnie znoszą jazdę rowerem kuriera i gwarantują poprawę humoru na resztę dnia. Wśród faworytów warszawiaków królują: kultowy Bajgiel i Spółka, idealnie płynne Sadzone po turecku oraz słodki Pan Kejk. To zestaw gotowy obronić się w każdą pogodę i przy każdym nastroju.

Te i wiele innych pozycji zamówicie teraz bez wychodzenia z domu przez Glovo aż z sześciu lokalizacji „Bułkę przez Bibułkę”. Zasięg dostaw obejmuje obszary wokół restauracji, a w aplikacji znajdziecie je pod tymi adresami:

WYGRAJ 100 ZŁ NA SWOJE WYMARZONE ŚNIADANIE W GLOVO!
Zgłodnieliście podczas czytania? Doskonale się składa! Z okazji pojawienia się „Bułkę przez Bibułkę” na platformie Glovo przygotowaliśmy dla Was szybki konkurs.

Mamy do rozdania 5 kodów zniżkowych na aplikację Glovo, a każdy z nich ma wartość aż 100 zł!

Jak zgarnąć darmową ucztę?
W konkursie możecie wziąć udział pod postem na naszym Facebooku lub odpowiadając w relacjach na naszym Instagramie:
👉 Jakie jest Twoje wymarzone, weekendowe śniadanie z dostawą i dlaczego?

Na autorów najciekawszych odpowiedzi czeka pyszna dostawa prosto pod drzwi. Regulamin zabawy znajdziecie poniżej. Do dzieła!

REGULAMIN konkursu!

Artykuł sponsorowany

GALLERYWARSAW

Portal o sztuce, modzie i rzemieślniczych outsiderach, zgłębiający najciekawsze zjawiska na scenie twórczej. Łączy współczesne trendy z klasyką, przenikając kulturę wysokiej sztuki z nurtami alternatywnymi. Portal oferuje artykuły, wywiady i relacje z wystaw, promując niezależnych artystów o wyjątkowych stylach i podejściu do tworzenia – od awangardowych obrazów po ręcznie szyte buty.

Wiadomości

Polecane

Ostatni etap prac na Siennickiej 29 – nowe mieszkania na Grochowie...

0
Kameralna inwestycja mieszkaniowa Siennicka 29 na warszawskim Grochowie wkracza w końcowy etap realizacji. Budynek jest już praktycznie gotowy, dzięki czemu pierwsi lokatorzy wprowadzą się...
×