Prefabrykacja w Polsce przestaje być kojarzona z „wielką płytą”, a coraz częściej staje się nowoczesną technologią odpowiadającą na najważniejsze wyzwania rynku budowlanego – brak pracowników, rosnące koszty, presję na czas realizacji i potrzebę większej przewidywalności inwestycji. Pekabex rozwija swoje fabryki, inwestuje w automatyzację i zwiększa zaangażowanie w sektorze mieszkaniowym, infrastrukturalnym, logistycznym i energetycznym. O tym, jak zmienia się polski rynek prefabrykacji, dlaczego Warszawa i Trójmiasto są dla firmy strategicznymi rynkami oraz jak może wyglądać budownictwo mieszkaniowe za pięć lat, z Beatą Żaczek rozmawia Tomasz Reich.
Pekabex coraz mocniej rozwija swoją działalność na Pomorzu. Co sprawia, że Trójmiasto jest dla firmy tak ważnym rynkiem?
Pomorze, a szczególnie Trójmiasto, jest dla nas jednym z kluczowych rynków. Region dynamicznie rozwija się zarówno pod względem mieszkaniowym, jak i logistycznym, przemysłowym czy infrastrukturalnym. Bliskość portów i dobra dostępność komunikacyjna sprawiają, że jest to ważny punkt nie tylko dla obsługi projektów lokalnych, ale również realizacji kontraktów zagranicznych, zwłaszcza w Skandynawii.
Grupa Pekabex ma dwie fabryki w Gdańsku, które pozwalają nam sprawnie obsługiwać inwestycje na północy Polski, wzmacniają pozycję eksportową, a dzięki niższym kosztom transportu dają nam również przewagę cenową na tych rynkach.

Lokalizacja zakładu w Gdańsku Kokoszkach jest pod tym względem wyjątkowo korzystna. Bliskość obwodnicy Trójmiasta, lotniska i portu skraca czas oraz obniża koszty transportu prefabrykatów zarówno na rynek lokalny, jak i zagraniczny. To także region z silnym zapleczem inżynieryjnym i wykonawczym, z którym od lat współpracujemy przy dużych inwestycjach, czego przykładem jest m.in. Olivia Centre. Nasza obecność w Gdańsku ma więc charakter strategiczny.
Pekabex ma w Polsce pięć fabryk i jedną w Niemczech. Jak wygląda podział produkcji między zakładami? Jaki jest ich potencjał? I czym wyróżnia się fabryka w Gdańsku?
Grupa Pekabex ma sześć zakładów: pięć w Polsce – w Poznaniu, dwa w Gdańsku, Mszczonowie pod Warszawą i Bielsku-Białej – oraz jeden w Niemczech, w bawarskim Marktzeuln. Łączne roczne moce produkcyjne wynoszą około 300 tys. m³ elementów strukturalnych.
Każda z naszych fabryk ma w pewnym zakresie swoją specjalizację, ale wiele produktów może być wytwarzanych w różnych zakładach. Pozwala nam to jednocześnie obsługiwać wiele segmentów rynku – od budownictwa mieszkaniowego, przez obiekty logistyczno-magazynowe, hale produkcyjne i parkingi, po inwestycje infrastrukturalne i obronne.
Przykładem są ściany, które możemy produkować we wszystkich zakładach. Natomiast płyty typu filigran oraz ściany z podwójnego filigranu w zautomatyzowanym procesie produkujemy wyłącznie w fabryce w Gdańsku Kokoszkach. To jeden z najnowocześniejszych zakładów tego typu w Europie.
Wyróżnia go wysoki poziom automatyzacji oraz możliwość produkcji wielu typów elementów prefabrykowanych na jednej linii, m.in. płyt typu filigran, ścian z podwójnego filigranu, ścian z izolacją, ścian pełnych i ścian typu sandwich. Dzięki automatyzacji możemy szybciej reagować na potrzeby rynku i realizować równolegle wiele zróżnicowanych projektów.

Pekabex działa zarówno jako generalny wykonawca, jak i dostawca prefabrykatów. Który z tych obszarów rozwija się dziś szybciej?
Oba obszary są dla nas ważne i wzajemnie się uzupełniają. Prefabrykacja pozostaje fundamentem naszej działalności, ponieważ to ona buduje naszą przewagę technologiczną, produkcyjną i logistyczną. Zaangażowanie kapitałowe w ten segment jest również nieporównywalnie większe niż w generalne wykonawstwo.
Jednocześnie generalne wykonawstwo pozwala nam oferować klientom kompleksową obsługę inwestycji – od projektu, przez produkcję i montaż, aż po realizację całego obiektu.
Obecnie szczególnie dynamicznie rozwija się zapotrzebowanie na rozwiązania systemowe, które łączą projektowanie, prefabrykację oraz generalne wykonawstwo. Klienci coraz częściej oczekują nie tylko produktu, ale całego procesu, który będzie przewidywalny pod względem czasu, jakości i budżetu. Dlatego przyszłość widzimy właśnie w integracji tych kompetencji.
O prefabrykacji dużo mówi się w Skandynawii, gdzie ta technologia jest już bardzo popularna. Czy polski rynek zaczyna się do niej przekonywać?
Zdecydowanie tak, i to coraz wyraźniej. Jeszcze kilka lat temu prefabrykacja kojarzyła się w Polsce głównie z budownictwem z czasów PRL. Dziś to zupełnie inny poziom technologiczny – nowoczesne materiały, projektowanie w BIM i coraz większa automatyzacja produkcji.
Prefabrykacja przestaje być traktowana jako alternatywa, a coraz częściej staje się po prostu nowym standardem budowania – od obiektów przemysłowych i magazynowych, przez biura, po budownictwo mieszkaniowe.
Rekordowy portfel zamówień jest najlepszym dowodem na to, że polski rynek przekonuje się do prefabrykacji. Nadal jesteśmy jednak na innym etapie niż kraje skandynawskie, gdzie technologia ta od lat jest naturalnym elementem budownictwa, przede wszystkim mieszkaniowego, ale również publicznego i infrastrukturalnego.
W Polsce przez długi czas dominowało przywiązanie do technologii tradycyjnych. Obserwujemy jednak wyraźną zmianę podejścia inwestorów i deweloperów. Wynika ona również ze zmian demograficznych i niedoboru pracowników na budowach. Ostatnie dane statystyczne mówią o brakach nawet 120 tys. osób w budownictwie. Produkcja w zautomatyzowanych zakładach wymaga znacznie mniejszych nakładów pracy ludzkiej niż realizacja obiektów w technologii monolitycznej.
Coraz częściej prefabrykacja nie jest więc postrzegana jako rozwiązanie „z konieczności”, ale jako świadomy wybór biznesowy. Inwestorzy widzą, że pozwala lepiej kontrolować harmonogram, jakość i koszty realizacji, a także ograniczać ryzyka związane z dostępnością ekip budowlanych czy warunkami atmosferycznymi.
Polski rynek dojrzewa do prefabrykacji. Ten proces nie nastąpi z dnia na dzień, ale kierunek jest jednoznaczny. W naszej ocenie udział technologii prefabrykowanych w budownictwie będzie systematycznie rósł, szczególnie w projektach mieszkaniowych wielorodzinnych, PRS, akademikach, obiektach publicznych i inwestycjach, w których kluczowe znaczenie mają czas, powtarzalność, jakość oraz przewidywalność realizacji.
A jak wygląda Warszawa? Czy stołeczny rynek jest dziś dla Pekabexu ważnym kierunkiem rozwoju? Jakie inne sektory firma bierze pod uwagę?
Warszawa jest niewątpliwie jednym z najważniejszych i najbardziej perspektywicznych rynków dla Pekabexu. To właśnie w stolicy i jej bezpośrednim sąsiedztwie realizowane oraz planowane są jedne z największych i najbardziej wymagających projektów budowlanych w Polsce.
Mowa zarówno o dużych inwestycjach mieszkaniowych, obejmujących całe nowe kwartały i przestrzenie miejskie, jak i o nowoczesnych centrach logistycznych, inwestycjach publicznych, takich jak Centralny Port Lotniczy realizowany w okolicach naszego zakładu w Mszczonowie, czy rozwijającym się sektorze data center.
Naszym dużym atutem jest lokalizacja zakładu w Mszczonowie, bezpośrednio w obszarze oddziaływania aglomeracji warszawskiej. To jedna z dwóch największych fabryk Pekabexu i jednocześnie jeden z największych zakładów prefabrykacji w Polsce.
Dzięki temu możemy nie tylko efektywnie obsługiwać projekty realizowane w Warszawie i jej okolicach, ale również aktywnie uczestniczyć w rozwoju rynku prefabrykacji. Uruchomienie nowej linii do produkcji elementów płaskich, dedykowanych przede wszystkim budownictwu mieszkaniowemu, czy rozwój linii do produkcji sprężonych płyt stropowych HC to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku i jednocześnie inwestycja w jego dalszy rozwój.
W przypadku projektów infrastrukturalnych lokalizacja nie ma dla nas większego znaczenia. Rozmieszczenie naszych fabryk w Poznaniu, Gdańsku, Mszczonowie i Bielsku-Białej nie jest przypadkowe. Jesteśmy w stanie realizować inwestycje w całej Polsce.
Strategicznie stawiamy obecnie na infrastrukturę, w tym energetykę, np. wieże wiatrowe, data center, sektor i obiekty wojskowe, budownictwo mieszkaniowe – w tym PRS, mieszkania społeczne finansowane z KPO i akademiki – a także obiekty logistyczno-magazynowe oraz przemysłowe.
Czy warszawscy deweloperzy coraz częściej pytają o prefabrykację? Jeśli tak, to przy jakiego rodzaju inwestycjach?
Zainteresowanie deweloperów technologią prefabrykacji wyraźnie rośnie z roku na rok. W zależności od skali i stopnia skomplikowania projektu oraz jego wymagań technicznych coraz częściej obserwujemy zwrot w kierunku nowoczesnych technologii, które pozwalają skrócić czas realizacji inwestycji i wprowadzić bardziej systemowe podejście do procesu budowlanego.
Coraz większego znaczenia nabierają również jakość i powtarzalność wykonania oraz możliwości architektoniczne, jakie daje prefabrykacja. Deweloperzy szukają dziś sposobów na wyróżnienie swoich projektów na coraz bardziej dojrzałym i stabilizującym się rynku.
Pekabex współpracuje obecnie z dużą częścią deweloperów z pierwszej dziesiątki największych firm na rynku przy realizacji inwestycji w formule tzw. „pełnej prefabrykacji”, a zainteresowanie ze strony kolejnych inwestorów systematycznie rośnie.
Mówimy tutaj o realizacji kompletnej konstrukcji budynku z naszych elementów – ścian, stropów, balkonów, schodów i innych komponentów. Takie podejście pozwala maksymalnie wykorzystać zalety prefabrykacji: znacząco skrócić czas budowy, ograniczyć zapotrzebowanie na pracowników na placu budowy, poprawić jakość wykonania, zminimalizować ryzyka realizacyjne, a także zoptymalizować konstrukcję budynku i zwiększyć jego powierzchnię użytkową nawet o kilka procent.
Jednocześnie obserwujemy ogromne zainteresowanie pojedynczymi elementami prefabrykowanymi. Szacujemy, że już ponad 70 proc. inwestycji mieszkaniowych w Warszawie wykorzystuje przynajmniej jeden element prefabrykowany – czy to balkon, schody, stropy, czy inne komponenty konstrukcyjne.
Jeśli chodzi o rodzaje inwestycji, przy których najczęściej współpracujemy z architektami, inwestorami i deweloperami, spektrum jest szerokie. W ostatnim czasie szczególnie dynamicznie rozwijamy współpracę w segmencie akademików, mieszkań na wynajem oraz budownictwa społecznego.
W tych projektach skrócenie czasu realizacji przekłada się na bardzo konkretne korzyści finansowe. Przykładem mogą być akademiki – albo obiekt otworzy się do września danego roku, albo inwestor traci roczny przychód z najmu.
W przypadku tradycyjnego budownictwa mieszkaniowego przeznaczonego na sprzedaż korzyści mogą wyglądać nieco inaczej. Szczególnie istotna jest możliwość optymalizacji konstrukcji i zwiększenia powierzchni użytkowej budynku. W Warszawie ma to ogromne znaczenie – przy ograniczonej dostępności gruntów oraz rosnącej cenie każdego metra kwadratowego nawet niewielki wzrost powierzchni użytkowej może mieć dla dewelopera istotny wpływ na wynik całej inwestycji.
Co najbardziej przekonuje dziś inwestora do prefabrykacji: krótszy czas budowy, koszty czy brak rąk do pracy?
Najczęściej jest to kombinacja kilku czynników. Krótszy czas budowy jest bardzo ważny w inwestycjach, w których szybsze przekazanie obiektu do użytkowania przekłada się na wcześniejszy zwrot z inwestycji. Równie istotna jest przewidywalność kosztów i jakości, szczególnie w warunkach zmienności cen materiałów oraz presji na marże.
Coraz większe znaczenie ma również ograniczona dostępność wykwalifikowanych pracowników na budowie. Prefabrykacja przenosi dużą część procesu do fabryki, gdzie praca odbywa się w kontrolowanych warunkach, z wykorzystaniem automatyzacji i powtarzalnych procesów. Moim zdaniem będzie to kluczowy czynnik rozwoju prefabrykacji w najbliższych latach.
Czy prefabrykacja rzeczywiście pozwala dziś budować mieszkania taniej, czy przede wszystkim szybciej?
Oba te efekty idą ze sobą w parze, ale przede wszystkim czas jest tutaj najbardziej wymiernym atutem. Realizacja może zamknąć się nawet w kilku miesiącach od rozpoczęcia produkcji elementów.
Efekt kosztowy zależy od skali i rodzaju inwestycji. Przy powtarzalnych obiektach koszty mogą być wyraźnie niższe niż w przypadku technologii tradycyjnej. Ponadto w technologii prefabrykowanej budżet jest bardziej przewidywalny i nie podlega takim wahaniom jak w technologii tradycyjnej, co samo w sobie ogranicza ryzyko przekroczeń kosztowych.
Patrząc na cały proces inwestycyjny kompleksowo, wykorzystanie prefabrykacji może być tańsze niż tradycyjne budownictwo. Biorąc pod uwagę znaczące skrócenie czasu realizacji – nawet o 40 proc. – zwiększenie powierzchni użytkowej mieszkań o 3–5 proc., niższe koszty organizacji placu budowy oraz szybsze oddanie inwestycji, a więc niższe koszty finansowe i wcześniejszy zwrot z kapitału, prefabrykacja może generować istotne oszczędności na poziomie całej inwestycji.
Jak mocno automatyzacja zmienia pracę w fabrykach Pekabexu? Czy za kilka lat takie zakłady będą mogły działać przy znacznie mniejszej liczbie pracowników?
Automatyzacja bardzo wyraźnie zmienia charakter pracy w naszych zakładach. Najlepszym przykładem jest fabryka w Gdańsku Kokoszkach, gdzie przy linii pracuje 14 osób na zmianie w systemie dwuzmianowym. Linie są w pełni zautomatyzowane.
To przesuwa profil zatrudnienia z pracy fizycznej w stronę obsługi i sterowania maszynami, nadzoru oraz utrzymania linii produkcyjnych. Potrzebni są operatorzy, technolodzy, specjaliści od automatyki i kontrolerzy jakości, a nie wyłącznie pracownicy fizyczni.
Automatyzacja działań i procesów w naszych zakładach postępuje każdego dnia i jest jednym z naszych strategicznych kierunków.
Czy planujecie kolejne inwestycje w moce produkcyjne? Jakie są plany rozwoju firmy?
Rozwój, nie tylko w segmencie prefabrykacji, jest stałym elementem naszego modelu. Zwiększamy moce produkcyjne zarówno poprzez rozbudowę, jak i modernizację istniejących zakładów.
Przykładem ostatniej inwestycji jest uruchomienie w fabryce w Mszczonowie w czerwcu 2026 roku nowych, zautomatyzowanych linii do produkcji ścian. W innych fabrykach również planujemy zwiększanie mocy, m.in. poprzez zakup nowych form i usprawnianie obecnych procesów.
Rozwijamy nasze moce także w kierunku energetyki wiatrowej oraz obiektów infrastrukturalnych i obronnych, takich jak schrony.
Jeżeli spojrzymy pięć lat do przodu – ile polskich inwestycji mieszkaniowych będzie wtedy powstawało z wykorzystaniem prefabrykacji?
Myślę, że za pięć lat prefabrykacja będzie już stałym i znacznie bardziej widocznym elementem polskiego rynku mieszkaniowego.
Dziś jest to przede wszystkim kwestia przyzwyczajeń, ale także obaw architektów, projektantów i inwestorów, którzy wolą budować metodami tradycyjnymi, ponieważ po prostu lepiej je znają. Nie widzę natomiast istotnych barier technologicznych. Na te przyzwyczajenia wpłynie również zmiana pokoleniowa.
Realny jest scenariusz, w którym prefabrykacja będzie wykorzystywana w około 20–30 proc. nowych inwestycji mieszkaniowych. W niektórych segmentach – szczególnie tam, gdzie liczy się szybkość realizacji, powtarzalność i kontrola kosztów, takich jak budownictwo społeczne, PRS czy prywatne akademiki – jej udział może być znacznie większy.
Najważniejsze jest to, że zmienia się sposób myślenia o prefabrykacji. Nie jest ona już kojarzona wyłącznie z dawną „wielką płytą”, ale z nowoczesnym, precyzyjnym i pozbawionym ograniczeń technicznych procesem produkcyjnym, który pozwala skrócić czas budowy, ograniczyć część ryzyk wykonawczych oraz lepiej kontrolować jakość i koszty.








