Jak wybrać psychoterapeutę w Warszawie? Rozmawiamy z Aleksandrą Jasińską

Aleksandra Jasińska prowadzi w Warszawie i Lublinie Pracownię Psychoterapii W RÓWNOWADZE. W swojej praktyce łączy terapię poznawczo-behawioralną z pracą z ciałem, oddechem i uważnością. Pomaga dorosłym z lękiem, depresją i objawami psychosomatycznymi. Rozmawiamy o tym, jak warszawiak ma dziś wybrać dobrego terapeutę, na co zwracać uwagę przy pierwszej wizycie i kiedy warto rozważyć zmianę.

Co najczęściej zatrzymuje ludzi przed pierwszą wizytą u psychoterapeuty?

„Najczęściej trzy rzeczy. Po pierwsze, wyobrażenie, że na terapię idzie się dopiero, gdy 'jest naprawdę źle’. To bardzo polskie założenie i jednocześnie najtrudniejsze do przełamania, bo działa odwrotnie do profilaktyki. Ludzie odwlekają decyzję, aż objawy zaczynają realnie utrudniać codzienne życie. Po drugie, lęk przed tym, że trzeba będzie 'opowiedzieć całe życie’ obcej osobie. To mit. Pierwsza sesja jest dużo prostsza, niż się ludziom wydaje. Po trzecie, w Warszawie liczy się też zwykła logistyka. Spora część osób rezygnuje, gdy widzi, że dojazd do gabinetu zajmie godzinę w jedną stronę. Dla tych pacjentów mamy naprawdę dobrą wiadomość. Format online nie jest dziś gorszy od stacjonarnego. Działa po prostu trochę inaczej i sprawdza się w innych sytuacjach.”

Po czym laik może rozpoznać, że trafił do dobrego terapeuty?

„Pierwsza rzecz, którą można sprawdzić obiektywnie, to certyfikaty. Każdy nurt ma swoją organizację branżową. Przy CBT to certyfikat Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. Sprawdzenie nazwiska terapeuty na stronie towarzystwa zajmuje minutę i mówi sporo, bo certyfikacja to lata szkolenia, superwizji i własnej terapii.”

„Druga rzecz, mniej oczywista, to czy terapeuta nie obiecuje cudów. Specjalista nie powie 'wyleczę Pani depresję w osiem sesji’. Powie raczej: 'spróbujmy zobaczyć, co tu się dzieje, a po czterech, pięciu spotkaniach ocenimy razem, czy to dla Pani dobry kierunek’. Trzecia kwestia to odpowiedź na pytanie, jak człowiek czuje się po pierwszej sesji. Zmęczenie jest normalne, czasem silniejsze emocje też. Ale jeśli wychodzi się z poczuciem oceny, krytyki albo tego, że terapeuta naprawdę nie słuchał, warto poszukać dalej. Psychoterapia w Warszawie jest dziś na tyle szerokim wyborem, że można pozwolić sobie na drugą próbę u kogoś innego. Zmiana po pierwszym kontakcie nie jest porażką. To informacja, że na początek po prostu nie pasowało.”

Czym Pani podejście różni się od klasycznej CBT?

„Klasyczna CBT pracuje przede wszystkim z myślami i zachowaniem. To bardzo skuteczne podejście, jedno z najlepiej udokumentowanych naukowo, z dziesiątkami metaanaliz, które potwierdzają jego skuteczność w lęku, depresji i zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych. Ale w mojej praktyce, szczególnie z pacjentami, którzy przychodzą z objawami psychosomatycznymi, takimi jak bóle głowy, bruksizm, problemy z trawieniem czy bezsenność, praca tylko na poziomie myśli zwyczajnie nie wystarczała. Ciało zostawało gdzieś z boku, mimo że dawało najgłośniejsze sygnały.”

„Dlatego w naszej pracowni dorzucamy do CBT pracę z oddechem, regulację układu nerwowego i uważność (mindfulness) w odmianie MBSR, czyli programie redukcji stresu opracowanym przez Jona Kabat-Zinna. Pacjent uczy się jednocześnie pracować z myślami i z tym, co dzieje się w ciele. To nie osobny nurt. To rozszerzenie naszych narzędzi, dopasowane do tego, z czym ludzie dziś przychodzą.”

Jak wygląda pierwsza sesja w Pani gabinecie?

„Pierwsza sesja to przede wszystkim rozmowa, w której obie strony orientują się, czy mogą wspólnie pracować. Pacjent pyta o moje doświadczenie, podejście i formaty pracy. Ja pytam, z czym przychodzi, jak długo trwa problem, jakie były wcześniejsze próby pomocy, czy to leczenie psychiatryczne, czy poprzednia terapia. Potem ustalamy, do czego chcielibyśmy razem dojść. Nie 'cel marzeń’, tylko coś realnego, na przykład 'chcę przestać budzić się w nocy z atakiem paniki’.”

„Pierwsza sesja nie jest zobowiązaniem. Po niej zwykle proponuję jeszcze dwie, trzy, czasem cztery sesje konsultacyjne, zanim zdecydujemy, czy chcemy pracować dłużej. Pacjent ma prawo po którejkolwiek z nich powiedzieć: 'dziękuję, ale chcę poszukać kogoś innego’. To również część mojej pracy. Pomóc znaleźć dobre miejsce, nawet jeśli nie u mnie.”

Online czy stacjonarnie? Co Pani radzi pacjentom, którzy się wahają?

„Najpierw rozróżnienie. Oba formaty działają podobnie skutecznie w większości spraw, z którymi ludzie przychodzą do gabinetu. Lęk uogólniony, łagodna lub umiarkowana depresja, problemy w relacjach, kryzysy w pracy. To wszystko da się prowadzić online, jeśli pacjent ma stabilne łącze i prywatne miejsce na sesję.”

„Stacjonarnie wybieramy zwykle w sytuacjach, w których fizyczna obecność ma znaczenie. Praca z ciałem we wczesnej fazie terapii, terapia par w głębokim kryzysie, niektóre techniki ekspozycyjne, czyli stopniowe oswajanie się z tym, czego się boimy. Pacjentom, którzy się wahają, zwykle radzę zacząć od formatu, który łatwiej będzie im wybrać. Bo największą barierą rzadko bywa pytanie 'czy online jest tak samo dobre’. Częściej jest to 'czy w ogóle dam radę zrobić ten pierwszy krok’.”

Kiedy w ogóle warto zmienić terapeutę?

„Jest kilka sygnałów, na które zawsze warto zwrócić uwagę. Po pierwsze, jeśli terapeuta ocenia, krytykuje albo daje rady jak najlepszy przyjaciel zamiast prowadzić terapię, to znak, że albo nie jest to dobry specjalista, albo nie taki rodzaj pracy jest Pani w danym momencie potrzebny. Po drugie, jeśli po dziesięciu, dwunastu sesjach widzimy, że nic się nie zmienia, warto powiedzieć o tym wprost. Dobry terapeuta przyjmie taką informację spokojnie, omówi ją z pacjentem i zaproponuje zmianę kierunku albo skieruje do kogoś innego.”

„Po trzecie, i to bywa najtrudniejsze do nazwania, jeśli czujemy, że na sesji nie możemy mówić prawdy, bo boimy się reakcji terapeuty, to nie zawsze znaczy, że problem leży po jego stronie. Czasem to znak, że potrzebna jest praca z kimś innym, kto pracuje w innym podejściu. Czasem zmiana specjalisty, na przykład inna psychoterapeutka w Warszawie z odmiennym podejściem, zadziała lepiej. A czasem potrzebny jest terapeuta-mężczyzna, jeśli pracujemy nad relacjami z ojcem. Czasem po prostu ktoś, z kim chemia zadziała inaczej. Wybór terapeuty jest realnym wyborem, nie loterią. Z drugiej strony, kiedy ktoś zmienia terapeutę co miesiąc, to też nie jest jeszcze terapia. Granica między 'tu coś nie działa’ a 'tutaj zaczyna się coś trudnego, na czym warto popracować’ nie zawsze jest oczywista. Dlatego w razie wątpliwości zawsze warto najpierw porozmawiać o tym z samym terapeutą.”

Co chciałaby Pani powiedzieć osobom, które wciąż się wahają?

„To, co powtarzam pacjentom najczęściej. Pierwsza wizyta nie jest decyzją o długiej terapii. To sprawdzenie, czy w tym konkretnym gabinecie i z tym konkretnym terapeutą poczujemy się na tyle bezpiecznie, żeby chcieć tam wrócić. Tyle. Reszta zaczyna się później, dopiero kiedy ten pierwszy krok się uda.”

Artykuł sponsorowany

GALLERYWARSAW

Portal o sztuce, modzie i rzemieślniczych outsiderach, zgłębiający najciekawsze zjawiska na scenie twórczej. Łączy współczesne trendy z klasyką, przenikając kulturę wysokiej sztuki z nurtami alternatywnymi. Portal oferuje artykuły, wywiady i relacje z wystaw, promując niezależnych artystów o wyjątkowych stylach i podejściu do tworzenia – od awangardowych obrazów po ręcznie szyte buty.

Wiadomości

Polecane

slub w kosciele swietej anny warszawa

Nie przegap tej daty. W październiku rusza Festiwal Fotoforma 2026

0
Właśnie ogłoszono datę 4. edycji Festiwalu Fotoforma - święta fotografów i twórców wideo. To będą dwa dni inspiracji i edukacji, nowinek sprzętowych, spotkań z...
×