To jeden z najbardziej pieczołowicie przeprowadzonych remontów w ostatnich latach. Za kilka miesięcy poznamy jego końcowy efekt. Do jesieni na ul. Karowej i wiadukcie S. Markiewicza stare, zniszczone betonowe słupy zastąpią stylowe „pastorały”, które zdecydowanie bardziej pasują do zabytku. To będzie ostatni element, który pozwoli wrócić konstrukcji do dawnej świetności, a spacerowiczom odbyć podróż do dawnej Warszawy.
Secesyjny wiadukt został zbudowany w latach 1902-1905. Autorem efektownej architektury był Stefan Szyller, a całość zdobią kompozycje rzeźb Jana Woydygi. Dzisiaj znowu jest perełką sztuki inżynierskiej, ale pamiętacie, jak wyglądał dekadę temu? Ogólnie mówiąc, nie było dobrze. Wiadukt przez lata nie był remontowany i niszczał. Dopiero w latach 2006-2007 przeszedł kapitalny remont, w czasie którego prace inżynierskie łączyły się z konserwatorskimi i rzeźbiarskimi. Wzmocniona została konstrukcja i odtworzone detale rzeźbiarskie i architektoniczne.
Wiadukt był w fatalnym stanie. Większość prac rozpoczęto w 2005 roku. Przed remontem brakowało lampionów. W ich miejscu zachowały się tylko cokoły, górna forma nie została odbudowana po wojennych zniszczeniach. W czasie remontu odtworzone zostały bogato zdobione cokoły i żeliwne oprawy lamp. Na podstawie najlepiej zachowanych fragmentów udało się odtworzyć wzór zdobień i uzupełnić balustrady. Tegoroczny remont ma zakończyć całkowicie konserwację tego niezwykłego zabytku.



