Pałac Kultury i Nauki bez tajemnic

    0
    209

    Na 50-te urodziny Pałac Kultury otrzymał bardzo praktyczny prezent – wpis do rejestru zabytków, który chroni go przed zakusami radykałów, widzących w nim wszystkie nieszczęścia Warszawy. 22 lipca Pałac skończył 60 lat. Przy tej okazji warto tę budowlę odczarować i rozprawić się z kilkoma najczęściej pojawiającymi się mitami, które przyprawiają jej czarnego PRu.

     
    Mit 1) Pod Pałac wyburzono centrum Warszawy, które stosunkowo dobrze przetrwało wojnę.
    Niemal każdy Polak wie, że Warszawa została w czasie II wojny światowej doszczętnie zniszczona, a około 80% jej zabudowy legło w gruzach, czasem mówi się wręcz do przesady, że „nie pozostał kamień na kamieniu”. Jednocześnie wielu wierzy, że akurat ta część miasta, zajmowana dziś przez PKiN i plac Defilad, jakimś cudownym zrządzeniem losu przetrwała i została wyburzona pod jego budowę jako zemsta Stalina na niepokornej, burżuazyjnej Warszawie… A jak wyglądała prawda? Stan zniszczeń można wstępnie oszacować nawet bez dokładnej inwentaryzacji w ręku – przyjdą nam z pomocą zdjęcia lotnicze z 1945 i 1947 r. Widać na nich wyraźnie, że rejon zajmowany dziś przez PKiN należał do najbardziej zniszczonych w Warszawie. Około połowa zabudowy była zburzona, a niemal cała pozostała, poza pojedynczymi budynkami, została spalona. Były to w większości kamienice z drugiej połowy XIX wieku, w większości posiadające przestarzałe, drewniane konstrukcje i dość tandetne wykonanie, przez co nie nadawały się do odbudowy. Nikt zresztą tego nie planował. Już pierwsze projekty odbudowy centrum z 1945 r. autorstwa Macieja Nowickiego zakładały wyczyszczenie terenu i wypełnienie go luźną – choć jeszcze pierzejową – zabudową w duchu monumentalnego modernizmu. Kolejne plany, z 1947 roku, zakładały wybudowanie tam trzech supernowoczesnych wieżowców „Społemu” według corbusierowskich zasad architektury i urbanistyki. Nastanie socrealizmu w 1949 r. wymusiło kolejną rewizję – na rysunkach w planie Sześcioletnim w centrum Warszawy widać już socrealistyczny drapacz chmur Centralnego Domu Kultury, zresztą bardzo przypominający przedwojenny projekt Świątyni Opatrzności Bożej autorstwa Bohdana Pniewskiego.
    Mit 2) Pałac Kultury specjalnie wybudowano w centrum Warszawy i nadano mu taką wysokość, aby zdominować Warszawę i upokorzyć w ten sposób Polaków
    Choć rzeczywiście nie mieliśmy wpływu na to, czy Pałac powstanie, czy nie (wbrew miejskiej legendzie, według której mogliśmy wybrać jeszcze metro lub osiedle), to jednak to Polacy decydowali, gdzie zostanie zbudowany, jaką będzie miał funkcję (Rosjanie chcieli w nim widzieć siedzibę Uniwersytetu Warszawskiego na wzór Uniwersytetu Łomonosowa) a nawet jaką będzie miał wysokość! Rozważanych było kilka lokalizacji – m.in. w okolicy placu Unii Lubelskiej, u zbiegu ulic Puławskiej i Rakowieckiej, w Porcie Praskim lub na Grochowie, w rejonie skrzyżowania Alei Waszyngtona z Grochowską. Choć warszawscy architekci optowali za Portem Praskim, ostatecznie prezydent Bierut z premierem Cyrankiewiczem zdecydowali się na rejon Marszałkowskiej, obawiając się, że odsunięcie tak wielkiej inwestycji poza centrum na długo opóźni jego odbudowę. W ten sposób władze pożeniły ze sobą wcześniejszą, socrealistyczną koncepcję odbudowy centrum z radzieckim podarunkiem – skorzystano z okazji zaoszczędzenia ogromnej sumy pieniędzy i zagospodarowano teren rękoma i pieniędzmi ZSRR.
    Także wysokość Pałacu to zasługa Polaków. Aby ją ustalić, polscy i radzieccy architekci spotkali się po praskiej stronie Wisły. Nad przyszłym placem budowy latał kukuruźnik ciągnący balon, którym mierzono najlepszą z punktu widzenia sylwety miasta wysokość. Kiedy samolot osiągnął wysokość 120 metrów, Rosjanie mieli stwierdzić, że tyle wystarczy. Jednak dla Józefa Sigalina, wówczas naczelnego architekta Warszawy, było to za nisko. Jak później zanotował warszawskich architektów „mających w oczach przyszłe wysokościowce warszawskie […] ogarnął niepojęty amok wysokości”. Dzięki temu Pałac Kultury ma dziś 230 metrów wysokości….
    Mit 3) W miejscu Pałacu znajdowało się kilkaset pięknych, secesyjnych kamienic, które powinno się odbudować.
    W kwartałach ulic, które znajdowały się na obszarze zajmowanym dziś przez Pałac, przed wojną stało ok. 160 budynków frontowych. W większości nie były to piękne kamienice o – typowe czynszówki, o powtarzalnej, koszarowej architekturze i gipsowym detalu z katalogu. Nieliczne budynki prezentowały indywidualne cechy i wyższy poziom wykończenia – m.in. Hotel Pretoria i gmach Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Pracowników Handlowych i Przemysłowych, a także kilka lepszej klasy domów przy ulicy Złotej i Zielnej. Najokazalsze budynki przedwojennej Warszawy znajdowały się we wschodniej części Śródmieścia – pomiędzy Marszałkowską a Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem oraz przy śródmiejskich placach – Teatralnym, Bankowym, Saskim, Napoleona. To tam biło serce miasta, a nie jak się powszechnie uważa, rejon dzisiejszego PKiN. Dużo okazalsze domy znajdowały się także w Śródmieściu Południowym, dzielnicy inteligencji i arystokracji, którą objęły po wojnie rozbiórki znacznie dotkliwsze dla dziedzictwa architektonicznego Warszawy niż te na dzisiejszym placu Defilad.
    Należy też zdawać sobie sprawę, że tego typu budownictwo w latach 40., 50. i 60. było niestety powszechnie uważane za bezwartościowe i nie objęte ochroną. I nie był to wbrew powszechnej opinii wynik ideologii komunizmu, tylko efekt nowego nurtu i podejścia w planowaniu miast i projektowaniu budynków, zgodnego z duchem modernizmu. Nie tylko u nas, ale także na Zachodzie tego typu budownictwo było bez wzruszenia burzone, i to często o wiele wartościowsze budynki niż te, które stały w Warszawie – wymieńmy chociażby Pensylvania Station w Nowym Jorku czy Imperial Institute w Londynie, całe kwartały kamienic w Glasgow czy miastach RFN… Przykładów można by mnożyć w tysiącach na całym świecie. Nie ma się co łudzić, że gdyby Polsce nie narzucono komunistycznego ustroju, to przedwojennej architektury by nie niszczono – najlepszym dowodem na to są przedwojenne porządki prezydenta Stefana Starzyńskiego, za którego kadencji rozebrano także rozbierano kamienice z przełomu XIX i XX wieku, a wiele dopiero planowano wyburzyć w związku z zamiarami przebudowy śródmieścia.
    Mit 4) Pałac Kultury to kopia moskiewskich wieżowców – tam mają ich takich 7!
    Gdzie jest światowa stolica wieżowców? Chyba nikt nie zaprzeczy, że w Nowym Jorku. To przede wszystkim z tego miasta czerpał swoje inspiracje Lew Rudniew, główny projektant Pałacu Kultury i Nauki i „moskiewskich sióstr”. Architekt jeszcze przed II wojną światową odbył interesującą podróż po amerykańskich metropoliach wschodniego wybrzeża, ucząc się, jak buduje się wieżowce, których ówczesna Moskwa przecież nie miała. Rudniew miał się zachwycać zwłaszcza „podniebnymi katedrami” – historyzującymi wieżowcami takimi jak Woolworth i Municipal Building, oraz ich młodszymi braćmi w stylu art deco – Empire State i Chrystler Building. Nie bez powodu kiedy spojrzymy na słynny gmach Uniwersytetu Łomonosowa w Moskwie skojarzy nam się nowojorski wieżowiec magistratu. Także Pałac Kultury ma swojego odpowiednika w Stanach Zjednoczonych – jest nim Terminal Tower w Cleveland. Kiedy porównamy bryłę obu wieżowców, sposób jej ukształtowania i podziały elewacji, można nawet dojść do wniosku, że warszawska wieża to plagiat!
    Z kolei detal Pałacu miał być ściśle polski, dlatego radzieccy architekci zanim przystąpili do projektowania przez dwa tygodnie poznawali nasz kraj. Zwiedzili Kraków, Kazimierz, Chełm, Nieborów, Płock, Puławy, Toruń i Warszawę, a ponadto sprezentowano im albumy o Sandomierzu, Baranowie, Gdańsku i Krasiczynie. Ostateczny projekt budynku, po konsultacjach i poprawkach warszawskich architektów – Józefa Sigalina, Zygmunta Skibniewskiego, Zygmunta Stępińskiego i Eugeniusza Wierzbickiego, został zatwierdzony przez rząd PRL. Architektura Pałacu w pewnym sensie jest syntezą historycznej architektury Polski – z południa pochodzą akcenty renesansowe: krakowskie i kazimierzowskie attyki oraz wawelskie okna w przyziemiu, z części centralnej klasycystyczne kolumnady, typowe dla Warszawy epoki Królestwa Kongresowego, a z północy strzeliste zwieńczenie w postaci iglicy, nawiązującej do renesansowych i gotyckich ratuszy w Chełmnie i Gdańsku. Jeśli dodamy do tego amerykańskie proweniencje i radziecki socrealizm, w przypadku Rudniewa czerpiący z dorobku petersburskiego akademizmu, wychodzi nam najbardziej eklektyczny budynek w kraju.
    Mit 5) Skala Pałacu Kultury uniemożliwia zagospodarowanie centrum Warszawy, dlatego trzeba go zburzyć
    Wbrew pierwszemu wrażeniu, sam Pałac nie zajmuje wcale tak dużego obszaru. Jego rozległa bryła zmieściłaby się w niejednym kwartale współczesnego Śródmieścia, a przed wojną na warszawskim Muranowie istniały kwartały o nawet dwukrotnie większej powierzchni. Problemem jest urbanistyka tej budowli, która stwarza zarazem niezwykłe w skali Europy, niemal nieograniczone, możliwości zagospodarowania ogromnego obszaru w centrum wielkiego miasta. Teoretycznie istnieje możliwość odtworzenia dawnej sieci ulicznej, choć uchwalony i obowiązujący już plan miejscowy zakłada stworzenie nowej wraz z centralnym placem Defilad i zachowaniem parku Świętokrzyskiego. Przyczyną, dla której ten teren do dziś nie został zabudowany, jest bałagan prawno-własnościowy, będący dziedzictwem dekretu Bieruta. Zburzenie Pałacu nie tylko by nie pomogło, ale jeszcze otworzyło kolejną puszkę Pandory – uwolnionych gruntów pod budynkiem, po które z pewnością sięgnęliby kolejni spadkobiercy i kupcy roszczeń. Szczęśliwie takich planów nie ma, a zbliżająca się wielkimi krokami budowa gmachu MSN pozwala być optymistą.

    Michał Nitychoruk, WARSAWMAN