Mimo wszystko kocham muzykę- wywiad z Olivią Anną Livki

    0
    33

    Rozmowa z Olivią Anną Livki.

    Jakiś czas temu ogłosiłaś, że 11 maja premiera Twojej nowej płyty STRANGELIVV. Czego mają oczekiwać Twoi fani – kontynuacji linii muzycznej jaką pokazałaś na The Name of This Girl Is (TNOTGI) czy też Twojej nowej odsłony?

    Wydaje mi się, że Strangelivv na wiele sposobów jest połączeniem tradycji i agresywnego wyjścia ku przyszłości. Ten album jest zainspirowany „klasycznymi“ politycznymi pop-records, które wywarły na mnie osobiście największy wpływ, jak płyty Sly and The Family Stone, Beatles, Fela Kuti, U2, MC5 czy Public Enemy. Zarazem tłumaczy je na dzisiejsze czasy i aktualne tematy, nasze style muzyczne, sposób w jaki mówimy i myślimy. Zarazem to kontynuacja tradycji muzycznej, którą zapoczątkował album TNOTGI- czyli global voice’n’bass–jak i wielki, odważny krok do przodu. Nie skończyłam jeszcze swojej fazy twórczej z global voice’n’bass. Nosiłam w sobie w tej stylistyce jeszcze jeden album i to on ujrzy światło dzienne w postaci STRANGELIVV.
    I wydaje mi sie, przynajmniej na dzisiaj, że na nim też się zakończy. Przede wszystkim jednak chyba realizując ten album zdefiniowałam się, bardziej zbliżyłam się do siebie, tego co naprawdę chcę robić i kim jestem. Na następny projekt planuje radykalnie coś innego.

    Tytuł Twojego nowego albumu to STRANGELIVV. Czyżby nawiązanie do Dr Strangelove?

    Tak. Oczywiste nawiązanie do genialnego filmu Kubricka z lat 60-tych.

     

    Czy zatem słuchacze odnajdą tam czarny humor i polityczną satyrę naszych współczesnych czasów?

    Nic więcej w tym temacie nie powiem. Reszty lepiej po prostu posłuchać.

     

    Co sprawiło Ci na więcej kłopotów przy tworzeniu tej płyty?

    Wszystko. Oprócz samej muzyki oczywiście. Nie powiem Wam do końca otwarcie i szczerze o tym co się działo, ile i jakie kłody mi przez ostatnie lata rzucano pod nogi. Trudno cały dzień, siedem dni w tygodniu, miesiącami walczyć z wiatrakami, błagać, kombinować jak rozwiązać tysiące problemów. Być pod ciągłą presją i w niepewności, co do wszystkiego co się robi. No i wiecznie myśleć o pieniądzach. A potem stanąć do prób, które samemu się zorganizowało, w studiu które samemu się wynajęło, by na koniec odnaleźć miłość do muzyki, którą się kiedyś w sobie miało i okazuje się, iż mimo tych wszystkich przeciwności ona w człowieku nie umarła i czuje się świetnie. Ostatnie lata wyprały ze mnie wszelką naiwność i młodzieńczą niewinność, która kiedyś mnie pchała do przodu.

     

    Ale jednak się udało. Płyta powstała.

    Ale musiałam na nią dużo pracować. Tym razem wszystko było o wiele bardziej skomplikowane niż za czasów studenckich, kiedy napisałam większość TNOTGI. Ten projekt naprawdę wystawił moją siłę woli na poważną próbę. Zdarzało się wszystko, a nawet i niemożliwe, łącznie ze spalonym harddyskiem z albumem i dwoma zaginionymi przesyłkami miksów do USA (śmiech). Jednak ostatecznie kreatywna współpraca z ludźmi, takimi jak na przykład Fabian Knof, i ich świeże spojrzenie, pasja i ekstatyczna, absolutna wiara w tę muzykę, pomagały mi odkrywać ją od nowa. I przypominały o tym, że tak naprawdę kocham muzykę. A nie nienawidzę. (śmiech).

    Przy tworzeniu płyty zdecydowałaś się zwrócić o pomoc finansową do swoich fanów i stworzyłaś – zakończony powodzeniem projekt crowfundingu. Jesteś zadowolona z efektów tego projektu? Zamierzasz również się gać po to narzędzie przy swoich przyszłych płytach?

    Powiem tak – dziękuje jeszcze raz od serca wszystkim fanom, a przede wszystkim Wam – nowawarszawa.pl. Dostałam wiele wiadomości, które często były wzruszające, a czasami wręcz wstrząsające.To co wielu ludzi miało mi do powiedzenia, bardzo głęboko mnie poruszyło. Teraz co jakiś czas w ramach realizacji nagród dzwonię do fanów, aby im zaśpiewać i zagrać na basie przez telefon z okazji ich urodzin. Przez ten projekt jeszcze bardziej zbliżyłam się do swojej publiczności – a i tak byliśmy już sobie bliscy wcześniej. Jednak wcześniej nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak wiele moja muzyka znaczy dla tak wielu ludzi. To dodawało mi dodatkowej motywacji. Dziękuję Wam więc za udowodnienie, że ten projekt potrafi „nieść się sam“- i że największe wsparcie i lojalność to coś, czego nie można kupić za pieniądze, nawet w dzisiejszych czasach (uśmiech). Także w tym wymiarze to był duży sukces i niezwykłe doświadczenie. Ale nie wiem, czy podejmę się tego po raz kolejny. Chociaż – kto wie?

    Kto zaszczepił w Tobie pasję do muzyki? Masz jakieś tradycje rodzinne z tym związane?

    Moja mama była wokalistką i całe życie zarabiała jako entertainer na scenie. Od niej przejęłam zapewne przekonanie, że to jest „prawdziwy, poważny zawód“, z którego można „mieć na chleb“. Tak samo jak to, że wymaga on profesjonalizmu i poczucia odpowiedzialności i pokory w stosunku do publiczności. To wszystko od małego nosiłam gdzieś w sobie i nigdy nikt nie stał mi na drodze przy wybieraniu tego zawodu. Ale nikt nie wywierał też na mnie jakiejkolwiek presji. Moja mama nie ma szczególnej miłości do muzyki, która objawiała by się ogromną kolekcją posiadanych płyt, czy słuchaniem jej na co dzień w domu. A mój ojciec jest inżynierem. On raczej uczył mnie jak radzić sobie ze swoim komputerem, softwarem i gdzie wkłada się jaki kabel. Nie ukrywam, że nauki ojca również okazały się cenne, gdyż dzisiaj potrafię radzić sobie sama niemal z każdym problemem technicznym. Także pasję do muzyki (ale również filmu) zaszczepiłam w sobie sama. Sama znajdowałam i czytałam, to co mnie interesowało. Nie potrzebowałam wzorców.

     

    Zosia-samosia?

    Trochę tak. Ale koniec końców, to co wyniosłam z domu rodzinnego ukształtowało mnie taką artystką jaką jestem. Wydaje mi sie więc, że nic w kosmosie nie dzieje się bez przyczyny.

     

    Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?

    Muzyka niestety zaczęła mi się już kojarzyć z pracą i presją. Na co dzień słucham podczas joggingu lub nawet rzadziej, dla samej przyjemności. Jest to najczęściej miks tego co kocham juz całe życie i różnych nowych produkcji, z których mogę się czegoś nauczyć. I w tej kwestii słucham naprawdę wszystkiego, od Sia, Major Lazer aż po Lil Wayne. Ostatni z nowszych albumów, który mi się naprawdę podobał to  był Yeezus Kanye West‘a. Słucham też Buraka Som Sistema, którzy mieli wpływ na ten album. Ale szczerze mówiąc – mało ostatnio odnajduję muzyki, którą naprawdę da się kochać. Tak jak kocha się Beastie Boys (których ostatnio dużo słuchałam), Sly’a, Joni Mitchell, U2 z lat 80-tych, czy Sonic Youth.

     

    Twoje inspiracje?

    Inspiracją są dla mnie muzycy, filmowcy, architekci, czy nawet ludzie IT i technologii.Co zresztą widać po singlu promującym płytę Geek Power. Oni wszyscy na swój sposób są artystami. Aktualnie inspiruje mnie Malala Yousavzai – jej wygląd, głos, sposób mówienia i postawa. Także Zaha i Gehry. Bardzo inspirują mnie też Jaron Lanier, Christopher Nolan, Ridley Scott. Nadal Stanley Kubrick, jeden z najważniejszych artystów w całym moim życiu. Ale też artyści dzisiejszych seriali telewizyjnych i netowych. Muzycznie mam wiele ulubieńców, bo jestem nerdem muzycznym jak widać. Ale bogami muzycznymi będą dla mnie zawsze David Byrne, Brian Eno,Led Zeppelin, Joni, Aretha, Mahalia, Stevie, Kate, Fela, James, The Beatles, Tina, Peter, Dylan, Pixies, Sonic Youth, Bernard Hermann itd.

     

    A z jakim artystą chciałabyś wystąpić wspólnie na jednej scenie?

    Na scenie chyba najlepiej pasowałabym do David’a Byrne.

    Koncert promujący nową płytę odbędzie się 28 maja w warszawskiej Stodole. Czy obok Ciebie zobaczymy na scenie również innych muzyków?

    Tak. W Stodole zagram z muzykami, którzy zagrali również na mojej nowej płycie: perkusistą Robertem Raszemi,który gra też z Gabą Kulką i Melą Koteluk, oraz gitarzystą Piotrkiem Aleksandrowiczem. Chciałam też wystąpić ze swoimi nowymi „Livkettes“ i zaprosić skrzypka Aleksieja Kochetkov, który nagrywał partie skrzypiec na Strangelivv, ale na razie nie mam pewności czy uda mi się ich ściągnąć do Polski. Skoordynowanie i zorganizowanie tego wszystkiego samemu nie jest łatwe.

     

    Jako portal ściśle związany z Warszawą nie możemy nie zapytać dlaczego na koncert promocyjny wybrałaś akurat Warszawę?

    Jeśli chodzi o sam koncert – to oczywiście musiała to być stolica i Stodoła. W końcu to „klasyka“ (smiech). Poza tym najwięcej fanów mam w Polsce i wydaję płytę przez polski oddział wytworni Warner Music, dlatego wydawało mi się, że koncert promocyjny muszę zagrać w Warszawie. Tym bardziej, że ten koncert zagram również dla Was, Nowej Warszawy (uśmiech).

    A jakie są Twoje związki z Warszawą?

    Moi rodzice od kilku lat mają dom na wsi pod Warszawą, gdzie spędzam dużo czasu, bo mam w nim swoje studio… i oczywiście kotka. Gdy przyjeżdżam czasami z Berlina, rzadko udaje mi się wyrwać na wyprawę do Warszawy, więc nie znam jej tak dobrze jakbym chciała. Ale lubię w Warszawie to, że jest ona – jak na miasto i stolice – bardzo przytulna.Nie trzeba spędzać w metrze godzin, by dostać się z jednej części miasta do drugiej,jak w Berlinie. W Warszawie wszystko jest bardziej skoncentrowane, a nie takie porozrzucane. Nic nie drażni mnie w tym mieście, za wyjątkiem korków w Raszynie w godzinach szczytu, gdy próbuję się z niej wydostać (śmiech).

    Czy myślałaś kiedykolwiek o nagraniu jakiegoś materiału w języku polskim?

    Myślałam, ale na razie to jeszcze nie wyszło. Mówić to jedno, ale tak trudno się po polsku śpiewa (śmiech). Nie czuję się w nim jeszcze na tyle komfortowo, bo nie wychowywałam się w Polsce. Językiem polskim nie posługuje się na takim poziomie jak niemieckim i angielskim, więc trudno mi w nim pisać.A nie łatwo tłumaczyć teksty z języka bardzo bezpośredniego na tak kompleksowy język jak polski. Nie chcę wychodzić na zewnątrz z czymś, z czego nie do końca jestem zadowolona i czego nie jestem pewna, że funkcjonuje, jest dobre i brzmi autentycznie.

    Polskiej publiczności ukazałaś się po raz pierwszy na szeroką skalę poprzez swój udział w programie Must Be The Music. Jednym z jurorów oceniających była Kora, ikona polskiej muzyki rockowej. Jaki jest Twój stosunek do polskiej sceny muzycznej – znasz ją w ogóle?

    Nie za bardzo. Nie wychowywałam się przy polskiej muzyce i polskich wykonawcach, więc trudno mi się z nimi identyfikować. Z ich mentalnością, z tym jaką tworzą muzykę i o czym. To wszystko dla mnie trochę obce. Mam poczucie, że jestem z trochę innego świata, w którym funkcjonowały inne tematy i problemy.

    A młode pokolenie muzyków?

    Z nowej muzyki nie usłyszałam jeszcze nic z kopem, przekazem i oryginalnym stylem. Młodzi artyści z Polski, z którymi spotykam się na scenie, są jeszcze za grzeczni i przymilni. Jakby się wiecznie pytali, czy mogą ci w czym pomóc. Wyzywam ich na pojedynek. Chcę usłyszeć wreszcie jakąś burze, przynajmniej taką jak Republika, ale współczesna, aktualna, dzisiejsza!

    Twoi fani znają Cię również z ekstrawaganckich kostiumów scenicznych. Czy sama je projektujesz? Czy masz już gotową nową kolekcję pod koncerty STRANGELIV?

    Haha. Tak, sama je projektuję. Ale niestety nie mam jeszcze gotowych kreacji na nowe koncerty, choć bym chciała. Ale na to po prostu brakuje mi czasu i rąk- nie mam do tego współpracowników. Jestem zdana na samą siebie i moją mamę, a obie robimy jednocześnie mnóstwo innych rzeczy. Więc jeśli jakiś projektant chciałby abym założyła jego kreację, lub chciałby dla mnie coś zaprojektować, to zgłaszajcie się do mnie. Czekamy na takie pomysly! Ostrzegam jednak, że nie mogę za takie usługi płacić, bo nie mam na to budżetu (uśmiech).

    Druga płyta gotowa i już wkrótce w sklepach. Jakie w tym momencie są marzenia Olivii?

    Aktualnie marzę o urlopie i prywatnym szczęściu. Na to nie było w ostatnich latach czasu.

     

    To tego Ci życzymy dziękując za rozmowę i do zobaczenia w Warszawie na koncercie w Stodole.

     

    promo pic 5