SERWIS O ŻYCIU W PRZESTRZENI MIEJSKIEJ I ARCHITEKTURZE

REDAKCJA

REKLAMA

Pasy dla pieszych przy Dworcu Centralnym najpóźniej za 2 lata!

Strona główna Nieruchomości Pasy dla pieszych przy Dworcu Centralnym najpóźniej za 2 lata!

O warszawskich ulicach, przejściach dla pieszych i o tym, kiedy Warszawa stanie się miastem przyjaznym z Łukaszem Puchalskim, dyrektorem Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, rozmawia Tomasz Reich.

Miasto co jakiś czas ogłasza konkursy na zagospodarowanie przestrzeni placów miejskich.  Potem prezentowane są wyniki i cisza. Jak Pan myśli, czy jest jakaś realna szansa na to, że któryś z tych placów w ogóle powstanie?

Zaczynając od początku, trudno dziś wskazać w Warszawie plac, który jest w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak jak Plac Unii Lubelskiej jest to skrzyżowanie ulic – ewidentnie funkcja drogowa. Natomiast plac to jest minimum funkcji drogowej, ale to są już zupełnie inne funkcje dla tego obszaru. Dzisiaj takich placów trudno szukać. Udaną, pod kątem estetycznym rewitalizacją, jak dla mnie, jest Plac Grzybowski, ale też w ograniczonym zakresie. Ten plac był taką wyspą w przyjemnej przestrzeni, otoczonej przez układ drogowy. W tej chwili, gdy mamy zrewitalizowaną ulicę Świętokrzyską i ulicę Próżną, zaczyna to jakoś działać i widać, że to jest jakaś kontynuacja. Daje nowe możliwości dla tego placu pod kątem odkrycia go, ponieważ wcześniej najlepiej do tego placu można było dojechać samochodem. Rewitalizacja Placu Powstańców Warszawy, można powiedzieć, że była „przez bardzo małe r”. Odbudowa była z założenia tymczasowa. Moim zdaniem na ten czas projektem, jakim można zrobić i warto go zrobić, który jest w bliskich planach, to Plac Pięciu Rogów. Jest to plac o bardzo dużym potencjale. Dziś jest to układ drogowy, oddzielający obie części Chmielnej. Sam plac w powszechnym pojęciu placu też ma mało wspólnego.

Czyli jest szansa na to, że Plac Pięciu Rogów zmieni się najszybciej?

W tej chwili ma zostać przeprowadzony konkurs. Wydaje się, że ten plac obszarowo nie wymaga dużych nakładów finansowych, na to, aby doprowadzić go do takiego stanu, w którym on faktycznie będzie pełnił swoją funkcję. Być może część tych pomysłów była potraktowana zbyt ambitnie. Na przykład pomysł był dobry, ale później brakowało środków na realizację. Trzeba pamiętać, że plac, który pełnił funkcję drogową, nie może zostać zrewitalizowany wyłącznie poprzez wymianę chodników. Jeżeli wprowadzamy pełną formułę, to trzeba również zaproponować inny układ drogowy. Z punktowym zadaniem inwestycyjnym trzeba wyjść nagle ponad ten punkt i wprowadzić wiele istotnych zmian, które też generują koszty. Okazuje się, że z takiego małego placu mamy duże zadanie inwestycyjne. Plac Małachowskiego również ma duży potencjał. Myślę, że de facto tam aż tak dużo się nie zmieni, ponieważ układ ulic pozostanie taki sam.

Może warto go zmienić?

Trochę to martwi, ale nie do końca tak jest. Zawężenie tego układu na pewno będzie proponowane. Natomiast nie wyeliminuje się przecięcia tego placu przez układ drogowy. Można sobie wyobrazić na przykład układ dróg, który jest wyrzucony z placu, ale prowadzony Pasażem Niżyńskiego. Wtedy Zachętę można byłoby połączyć placem z nową kamienicą i z Sofitelem. Wydaje się, że naprawdę powstałaby ciekawsza forma tego placu. Plac Unii Lubelskiej budzi moje emocje. Tam, patrząc na pełną rewitalizację tego miejsca, jest to zadanie potwornie skomplikowane. Na pewno wymagałoby dużych nakładów finansowych. Można sobie wyobrazić zmiany ewolucyjne, czyli wyrzucenie ruchu ronda. Ten układ drogowy, który dziś jest, kiedyś bardzo pompował ulicę Marszałkowską, dzisiaj Waryńskiego, jest to układ komunikacyjny na wjazd do Centrum. Marszałkowska w tym momencie stała się ulicą obsługującą ruch lokalny i ona nie potrzebuje poprowadzenia układu od Puławskiej przez środek tego ronda. To nie jest kierunek priorytetowy. Teraz ruch na tych ulicach w miarę równo się rozkłada i rondo byłoby najlepszym rozwiązaniem. Z drugiej strony część piesza została ograniczona do minimum i tak na dobrą sprawę z tego placu pozostała tylko nazwa. Wyobraźmy sobie inną formułę z układem ronda dwupasmowego bez możliwości przejechania przez środek – nie dotyczyłoby to tramwai. Zawężenie tego krótkiego odcinka Puławskiej, czyli zostawić miejsca parkingowe, ale zjechać z nimi z chodnika ku jezdni wydaje się przyjazną opcją dla mieszkańców tamtejszej okolicy i odpowiadającą dzisiejszym potrzebom komunikacyjnym. Takich potrzeb, jakie były kiedyś dla tego obszaru, już dawno nie ma.

A co z Placem Konstytucji? Czytelnicy Nowej Warszawy w plebiscycie „Wybierz Plac” mieli do wyboru pięć najważniejszych placów miejskich. Jako najbardziej palący się do rewitalizacji wybrali właśnie ten.

W kontekście tego placu można rozmawiać dopiero, jak ma się pomysł na ulicę Marszałkowską. Znamy to na liczbach, że ta ulica pełni funkcję tranzytową. Jakiekolwiek zmiany w tamtym miejscu w mocny sposób odbiją się również na funkcjonowaniu samej ulicy. Moim zdaniem nie ma sensu myśleć wyłącznie o Placu Konstytucji, jeśli nie ma się ogólnego pomysłu na Marszałkowską. Warto by było połączyć ze sobą te dwa pomysły.

Kilka lat temu Forum Rozwoju Warszawy miało pomysł na nową Marszałkowską.

Owszem, jednak ten pomysł jest w ramach opracowania dla BPRW Urzędu Miasta. Można sobie wymyślić kilka rozwiązań, natomiast takie najbardziej typowe i rzucające się w oczy jest to zawężenie o jeden pas i pozostawienie go pod miejsce parkingowe, bo jest to potrzebne. Również były kosmiczne analizy parkingowe, aby całkowicie wyrzucić miejsca parkingowe, które w ogóle niczym się nie broniły. Pozostaje zostawienie tych miejsc, ale zawężenie Marszałkowskiej pod którą mamy metro, na której mamy układ tramwai, gdzie mamy ciągi równoległe od Jana Pawła i Wisłostrady. Ten projekt wydaje się realny w perspektywie kilku lat i efektem prac na Marszałkowskiej powinna być nowa formuła Placu Konstytucji. Ja bym patrzył na to wszystko jako jedno zadanie i jeden pomysł, a nie oddzielał to od siebie. Natomiast te place, o których wspominaliśmy wcześniej, czyli Plac Małachowskiego lub Plac Pięciu Rogów czy Plac Unii Lubelskiej są to projekty, które można zrobić już dzisiaj.

Tylko pozostaje pytanie, czy są chęci i wola do zmian?

Myślę, że chęci są coraz większe. Zresztą widać również to w zamierzeniach i planach na przyszłość, że w Warszawie była duża potrzeba na projekty inwestycyjne. Na tym również się koncentrowaliśmy. Były skonstruowane fundusze unijne, czyli na te zadania można było brać pieniądze i oczywiście grzechem by było ich nie wykorzystać. W tej chwili, dzięki temu mamy taki, a nie inny układ dróg, jak i dzięki temu budujemy metro, które nadal jest ważne i nadal będzie generowało dużą pozycję w wydatkach. Idea funduszy unijnych zmieniła się i dziś Unia nie daje pieniędzy na układy drogowe, tylko pragnie rozwiązań bardziej racjonalnych i bardziej przyjaznych środowisku oraz wydajnych do funkcjonowania miasta. Teraz to nie ośrodki przemysłowe zaczynają być tym emitentem zanieczyszczeń, ale przede wszystkim duże miasta i w dużych miastach komunikacja publiczna, również w aspekcie środowiskowym, jest bardziej efektywna, choć mam poczucie, że i tak mało o tym myślimy.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mamy taką sytuację, w której i media społecznościowe i tanie linie lotnicze proponują nam odkrywanie Europy, ponieważ na dobrą sprawę jest ona na wyciągnięcie ręki. Warszawa ma ambicję do tego, aby porównywać ją do innych stolic zachodnioeuropejskich i sami też chcemy się z nimi porównywać. Natomiast w wielu sprawach jeszcze sporo odstajemy.

Najlepiej chyba Warszawa radzi sobie z komunikacją rowerową, ale wciąż za mało osób korzysta z komunikacji miejskiej.  Co musi się jeszcze zmienić, żeby więcej osób zachęcić do korzystania z transportu miejskiego?

Przez te ostatnie lata rowerowo zmieniło się bardzo dużo, ale też wiemy, na jakim poziomie jest dziś Paryż, Londyn czy Berlin. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy jeszcze dużo do nadrobienia. Jest osiągnięty efekt kuli śniegowej, ponieważ każdy rok jest lepszy od poprzedniego. To cieszy. Komunikacja publiczna, która była priorytetem na tle zachodniej Europy, wygląda bardzo dobrze. Nie potrafię zrozumieć, jak ludzie mogą krytykować, że nie jest ona na tyle atrakcyjna, żeby wysiąść z samochodu. Rozumiem, że jeszcze nie we wszystkich częściach miasta jest interesująca, jeśli chodzi o ofertę. To prawda, one cały czas pokazują, że jest co rozwijać, ale tabor? Tabor jest na poziomie światowym. Zajmując się komunikacją publiczną, widziałem metro i tramwaj i autobusy praktycznie w każdym większym mieście w Europie. Widząc to wszystko, uważam, że Warszawa to jest TOP. Na pewno nie mamy rozbudowanego metra, tak jak miasta zachodnioeuropejskie, ale tramwaje mamy na dobrym poziomie. Oczywiście sprawą priorytetu jest rozbudowanie i wymiana taboru. Jeśli chodzi o autobusy, to posiadamy wszystkie nowoczesne pojazdy. Rzadko które miasto ma tak dobrze i rewelacyjnie, że kolejna perspektywa czternaście-dwadzieścia z finansowaniem do roku ’23 również jest priorytetem dalej na komunikację. Do metra dołącza teraz tramwaj i wszystkie te linie jeszcze uatrakcyjnią komunikację publiczną.

A jak słyszy Pan jakieś postulaty przewijające się przez media mówiące „zróbcie nam przejście dla pieszych przy Rondzie Czterdziestolatka”, to co wtedy? Co stoi na przeszkodzie? O przejściach dla pieszych przy Rondzie Dmowskiego słyszałem już kilka razy. A rzeczywiście muszę przyznać, że przejście z rowerem pod rondem bywa nieprzyjemne.

Każda zmiana niesie za sobą jakieś obawy, że jest czymś nowym. Myśli są takie, że jest tak jak jest, może nie za dobrze, ale wiem, jak to funkcjonuje i w związku z tym nie grzebmy w tym, ponieważ może być gorzej. Można odwoływać się do literatury, do przykładów miast zachodnioeuropejskich i dyskutować o tym, że tak będzie lepiej. Zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą „Okej, dobra, to jest Francuz, Niemiec, a my w Polsce jesteśmy inni. U nas to nie zadziała i tyle”, ale my już nie musimy prowadzić takiej rozmowy, ponieważ dziś mamy dwa ciągi równoległe, mamy Aleje Jerozolimskie i Świętokrzyską – przyjazną pieszym, rowerzystom, z bardzo efektywną komunikacją publiczną, a pod spodem mamy metro. Oczywiście Świętokrzyska nie jest projektem idealnym. Są ludzie, którzy mówią „I co zrobiliście? Korki są”, ale przecież przez trzy lata nic nie było i to był jedyny moment, kiedy nie było korków. Pamiętam ulicę Świętokrzyską, która miała po dwa pasy w obie strony i była jeszcze gorsza niż dziś. W tym momencie sytuacja jest ciężka, ponieważ zaistniał ciąg na most. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy, gdy półtora mostu zostanie oddana warszawiakom, ale ul. Świętokrzyska naprawdę zaczyna żyć. Co dwa tygodnie widzę jakieś nowe uaktywnione przyziemie. Niech Pan przejdzie się Alejami Jerozolimskimi, które są ściekiem komunikacyjnym podporządkowanym w stu procentach kierowcom i niech Pan zobaczy, jakiego rodzaju ma Pan najemców i co się dzieje w przyziemiach. One są albo puste, albo mamy kebaba, chińczyka itp. Za to na Świętokrzyskiej są restauracje, kawiarnie.

Aleje Jerozolimskie już dla pieszych przyjazne nie są!

Może faktycznie, jedzie Pan samochodem i myśli sobie, że to miejsce nie jest takim, w którym należy się pchać czterokołowcem, ale może Pan przyjść na piechotę bądź przyjechać rowerem lub metrem. Jedzie Pan Alejami Jerozolimskimi i jest taka sytuacja, że nie da się tam przejechać rowerem, ponieważ nie ma ścieżki rowerowej. Pieszo? Nie bardzo. Musi Pan przejść jakimś podziemiem, żeby przejść na drugą stronę itp. Z tego wszystkiego robi nam się prawie trasa jak z Pragi na Śródmieście. Nie ma miejsc do parkowania, ale samochody nawet stoją w miejscach niedozwolonych.

Co chce Pan przez to powiedzieć?

Mówię, że mamy dwa dobitne przykłady, że nie musimy jechać do Paryża i nie musimy czytać Jana Giela jak równie dobrze możemy przejść się Alejami Jerozolimskimi jak i też przejść się ulicą Świętokrzyską, gdzie moim zdaniem jest ona bardziej przyjazna pieszym i rowerzystom, ma mniejszy potencjał od Alej. Aleje Jerozolimskie mają lepszą zabudowę i bardziej wartościową, przez co potencjał rośnie. Mimo to Świętokrzyska zaczyna żyć i z miesiąca na miesiąc jest coraz lepszą ulicą. Znaczenie Jerozolimskich znacznie słabnie.

No to ja powiem „zmieńmy to”. I co dalej?

Teraz położenie mieszkańcom dwóch kart na stole spowoduje, że coraz więcej osób dojdzie do takiej refleksji. Większość ludzi nie chce czytać Jana Giela, bo na przykład ma dziecko do odebrania ze szkoły, albo musi zostać w fabryce nie do 16, ale do 19, ma kredyt do zapłacenia, jedzie na wakacje – po prostu brak czasu.

Jadąc na wakacje, denerwuje się, patrzę na rozwiązania komunikacyjne w Barcelonie i potem wracam do Warszawy i wszystko to porównuję.

Pan na to wszystko patrzy i analizuje, a moi znajomi jadą i się tym nie przejmują. Obchodzi ich, że przyjechali tu na urlop, a nie zmuszają się do refleksji. A przejście się Alejami Jerozolimskimi i ulicą Świętokrzyską skłania właśnie do refleksji.

Zakładam wariant pesymistyczny. W przyszłym roku najpóźniej będziemy mieli przywrócony ruch na Moście i Trasie Łazienkowskiej. Jakby nie patrzeć, Aleje Jerozolimskie nie będą miały powodu, aby być aż tak zakorkowane, i to jest może dobry czas na rozpoczęcie rozmów o zmianach na tej ulicy?

Jestem zwolennikiem eksperymentów, pilotaży, ale uważam, że dla ważnych ciągów komunikacyjnych powinno się mieć projekt kompleksowy. Ta zmiana nie powinna się odbywać tak jak na Placu Powstańców Warszawy, gdzie była grupa osób poszkodowanych, ponieważ kiedyś tam był parking i można było sobie parkować. Niespecjalnie jest duża grupa osób zadowolonych, bo ta rewitalizacja była tymczasowa na pół gwizdka. Aleje Jerozolimskie nie mogą być eksperymentem, gdzie komuś coś zabieramy, ale nie do końca komuś coś dajemy. Na to wszystko trzeba przygotować projekt. Wydaje się, że dobrą perspektywą i dobrym momentem będzie oddanie kolejnych stacji metra i zakończenie południowej obwodnicy. To, że dziś o tym rozmawiamy, daje możliwość przygotowania pełnej dokumentacji dla tego projektu. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że przecinamy wstęgę na Targówku i na Bemowie, z powodu końca budowy metra na tym odcinku lub że przecinamy wstęgę na południowej obwodnicy i zaczynami robić Aleje Jerozolimskie. Mamy efekty znane z Polski. Wrocław – otwarcie obwodnicy. Ruch wyniósł się ze Śródmieścia na obwodnicę, za chwilę znów się napompował i efektu obwodnicy miasto nie odczuło.

Mamy dosyć nieprzyjazną Grzybowską. Nie jest ani za specjalnie ładna i przede wszystkim jest przedzielona. Może wytłumaczy mi Pan dlaczego każda ulica w Warszawie przedzielona jest płotkiem po środku? Czy tego nie można zmienić?

Sam tego nie rozumiem. Grzybowska jest zgłoszona do Projektu Budżetu Partycypacyjnego. Jest ciąg na to, żeby tworzyć centrum biznesowe, gdzie będziemy mieli do czynienia z dużymi budynkami, które wygenerują dodatkowy ruch do centrum. W zależności od tego, co kto lubi, to jest plus lub minus Warszawy. Warszawa, mimo iż jest już dużym miastem, cały czas ma obszary w samym centrum, które są niezabudowywane. Nie ma rezerw pod budowę układu drogowego, poza pojedynczymi przypadkami. Natomiast są rezerwy budynków punktowych. W związku z tym, tendencja do tego, aby traktować komunikację w sposób priorytetowy, jest jedyną słuszną metodą. Wracając do płotków, sądzę, że jest to najmniejsza linia oporu, czyli zrobić to byle jak. Pewnie chciano osiągnąć efekt, aby oddzielić jezdnię, aby ludzie nie przebiegali itp. Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. Pas dzielący na Grzybowskiej można wykorzystać w inny sposób. W przyszłym roku z Projektu Budżetu Partycypacyjnego będziemy próbowali coś realizować w tamtym kierunku. Prawdopodobnie cel zostanie osiągnięty.

To w takim razie, kiedy przejdziemy się powierzchnią Ronda Czterdziestolatka?

Od czerwca posiadamy zabezpieczone pieniądze w Budżecie Zarządu Dróg Miejskich na budowę tras rowerowych od Ronda Czterdziestolatka do Ronda ONZ. Chcielibyśmy w ramach tego opracowania zrealizować koncepcję, którą przedstawiliśmy. Ta decyzja jeszcze nie zapadła. Jutro jesteśmy umówieni z Prezydentem na Rondzie Czterdziestolatka i idziemy na wizję w terenie. Chciałbym tę koncepcję realizować. Przygotowaliśmy również koncepcję z przejściami dla pieszych na Rondzie Czterdziestolatka. Różni się ona od Ronda Dmowskiego tym, że na Dmowskiego zaproponowaliśmy cztery warianty koncepcji, ale jedynym, naszym zdaniem, sensownym rozwiązaniem jest zmiana ronda w skrzyżowanie, tak aby tę przestrzeń, która jest chyba najdroższa w Warszawie, wyjąć z centrum i dać ją w narożniki, po to by rozbudować je w układzie wyjścia z przejść podziemnych, które chcieliśmy zachować. W momencie, gdy zabuduje się teren linii średnicowej, wygeneruje to jeszcze bardziej potrzebę przejścia górą. Jednak jeśli istnieje przejście dołem, na przykład możemy z cyklu na raz – z metra możemy przejść do tramwaju, do każdego narożnika i to dalej będzie działać. Natomiast jest przejście z budynku do budynku, z tramwaju do budynku. Wtedy lepiej iść górą niż schodzić na dół i wchodzić. Na Rondzie Czterdziestolatka, przygotowując koncepcję, od razu mówiliśmy „Jeżeli chcemy zrobić to dobrze, nie możemy zrobić tego kubłem z farbą”. Pomysł przedstawiliśmy Prezydentowi i on się Prezydentowi spodobał. Być może nie ma takiej możliwości, aby zrobić to z kubłem z farbą, ale nie ma potrzeby przebudowywania. Ten układ ronda tam pozostanie.

To jest kwestia roku, dwóch lat?

Jeżeli podejmiemy tę decyzję szybko, to możemy mieć projekt przygotowany w połowie przyszłego roku. W zależności od tego, jak ten projekt będzie skomplikowany – w 2016 r. bądź najpóźniej w 2017 r. zrobić Aleje Jerozolimskie, Jana Pawła oraz przejścia dla pieszych i przejazdy rowerowe na Rondzie Czterdziestolatka. Optymistyczny termin to oczywiście 2016 r., bardzo realny 2017 r.

Rondo Dmowskiego to bardziej odległa historia?

Rondo Dmowskiego, tak naprawdę, jeśli zdecyduje się Pan, że z ronda robi Pan skrzyżowanie, z jednej strony jest to przesunięcie krawężników, ale z drugiej przebudowa sieci, które tam są. Wiele podmiotów ma tam swój interes, ale nikt nie chciał się zgłosić na ochotnika, aby przy tym grzebać, ponieważ każdy zdawał sobie sprawę, jak duże jest to zadanie. Jest to projekt do zrealizowania za grube miliony. Rondo Czterdziestolatka, moim zdaniem, nie jest projektem, który generuje koszty, na które miasta nie stać. Jest to kwestia być może kilku milionów złotych.

Czy podobne rozwiązania, jeśli chodzi o skrzyżowanie, są realne w przypadku Ronda de Gaulle’a?

Moim zdaniem to rondo się broni i w jakiś sposób funkcjonuje. Natomiast jeżeli będziemy robić Plac Teatralny i zacznie on działać jako plac… Myślę, że to również plac z bardzo dużym potencjałem. Jeśli ograniczy się te morza asfaltu i zmieni się charakter tego placu, być może wtedy wygeneruje to potrzebę zmian w rejonie Ronda de Gaulle’a. Tak naprawdę dzisiejszy układ generowany jest w linii prostej Alejami, ale też w rejonie placu. Kiedy Plac Teatralny zacznie funkcjonować jako plac i nie będzie generować tak dużego ruchu, rondo automatycznie przestaje być potrzebne. Możemy dojść do pomysłu skrzyżowania, które będzie działać na pewno lepiej. Jednak mimo wszystko nie jest to perspektywa tego ani przyszłego roku. W tej chwili swoją uwagę skupiamy na Rondzie Czterdziestolatka.

rozmawiał Tomasz Reich.
Spisała Zuzanna Błaszkiewicz.

Wiadomości

PRZEDWOJENNY BRUK NA UL. ZŁOTEJ

Podczas trwającej przebudowy al. Jana Pawła II na jej styku z ul. Złotą, została odsłonięta bazaltowa, przedwojenna kostka, stanowiąca dawną...

Elektrownia Powiśle otwarta na piękno – pierwsza w Polsce strefa Beauty Hall

W Elektrowni Powiśle powstał pierwszy w Polsce, a znany ze światowych domów towarowych, koncept Beauty Hall. Na drugim piętrze odrestaurowanego budynku elektrowni,...

Praski Koneser z nową częścią gastronomiczno-rozrywkową

Laureat nagrody „Wdechy 2020”, praskie centrum kulturalno-rozrywkowe „Koneser”, oddaje do użytku nową, jedną z największych w Polsce otwartych przestrzeni gastronomicznych. Dla...

W poszukiwaniu optymalnej oferty kupna apartamentu – jak ją znaleźć?

Oczywiście nie jest zaskakujące to, że głównym celem większości ludzi jest posiadanie własnego apartamentu. Jak jednak znaleźć ten perfekcyjny...

Rewitalizacja historycznych obiektów w Browarach Warszawskich

Wkrótce zabytkowa XIX-wieczna Warzelnia i 170-letnie piwnice dawnej Leżakowni ugoszczą autorskimi smakami i świetną atmosferą mieszkańców, pracowników i gości Browarów Warszawskich.

Warszawa łączy się z Nadrzynem

Od poniedziałku 1 czerwca autobusy linii 711 i 733 zmienią swoje trasy w Nadarzynie. Podjadą do lokalnego węzła przesiadkowego przy nowym...

Polecane

Innowacyjne udogodnienia w Tulipan House

Zaprojektowane na nowo lobby biurowca Tulipan House to nie tylko ekologiczny design, ale też przestrzeń, która na każdym kroku podkreśla dumę...

Warszawski rynek mieszkaniowy 2019

W 2019 roku w Warszawie przekroczono mieszkaniowy Rubikon. Na rynku pierwotnym średnia cena sprzedaży metra kwadratowego, na koniec pierwszej połowy roku, przekroczyła 9 tysięcy...

Noc Wieżowców 2018

Po przerwie wracamy do Was z trzecią edycją Nocy Wieżowców. zdjęcia: Kuba Jurkowski Wejściówki na Wydarzenie są imienne i nie istnieje możliwość zmiany danych na...

Rondo ONZ jeszcze wystrzeli w górę!

BY <!-- &amp;amp;amp;amp;lt;iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-N25V7L" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"&amp;amp;amp;amp;gt;&amp;amp;amp;amp;lt;/iframe&amp;amp;amp;amp;gt; Rondo...

Rondo Daszyńskiego w cieniu wieżowców

Rondo Daszyńskiego to chyba jeden z największych placów budowy w Europie. W czterech narożnikach tego ronda powstają lub są planowane biurowce o łącznej powierzchni 300...

Krwawe zaćmienie Superksiężyca w Warszawie

W nocy z 27 na 28 września doświadczyliśmy pełnego zaćmienia "Superksiężyca", następna taka okazja przydarzy się dopiero w 2033 roku. Zaćmienie rozpoczęło się o...