Zostało 10 dni na podjęcie przez Urząd Miasta oraz Konserwatora decyzji o wydaniu zgody lub wszczęciu postepowania wyjaśniającego, jakie są prawdziwe intencje właściciela Domów Towarowych Centrum w zakresie ‘’demontażu reklam i odtworzenia szklanej fasady elewacji budynku Junior’’. Grozi obawa, że „Wars”, „Sawa” i „Junior” – mogą zostać przekształcone w gigantyczny, trójstronny ekran reklamowy LED, świecący reklamami w dzień i w nocy.
Czy rzeczywistym celem jest renowacja elewacji czy budowa nowego ekranu reklamowego LED? Takiego pytania do dziś nie zadał Konserwator inwestorowi – spółce Iposter, która – w imieniu G City (Właściciela Domów Towarowych Centrum) wystąpiła 11 sierpnia z kolejnym wnioskiem o ’demontaż reklam i odtworzenie szklanej fasady elewacji budynku Junior’. Wcześniej, w czerwcu, podobny wniosek (o zmianę elewacji Wars i Sawa) zdobył cichą akceptację urzędów i obecnie trwa instalacja narożnego ekranu reklamowego LED.

Właścicielem Domów Towarowych Centrum jest spółka G City. Po tym, jak w ubiegłym roku – niemal bez większego rozgłosu – szklana elewacja od strony ul. Marszałkowskiej została w praktyce przekształcona w wielkoformatowy ekran reklamowy (firma Uniqlo) umieszczony za przeszkleniem, podobny proces ma miejsce przy kolejnych częściach kompleksu.
Doświadczenia z ostatniego roku każą zadać pytanie, które powinno dziś paść publicznie: czy po zakończeniu tych prac Warszawa obudzi się z trzema ścianami Domów Towarowych Centrum zamienionymi w ogromne ekrany LED? Jeżeli tak się stanie, będzie to sytuacja bez precedensu w Polsce.
Renowacja czy przygotowanie miejsca pod reklamy?
Oficjalny zakres prac ma brzmieć niewinnie – ‘’Demontaż reklam. Odtworzenie szklanej fasady elewacji. Przywrócenie historycznego wyglądu’’.
Właśnie takie deklaracje budzą dziś największe kontrowersje. Bo dokładnie za tą fasadą może następnie pojawić się coś zupełnie innego niż historyczna architektura – ogromne cyfrowe ekrany, emitujące reklamy praktycznie przez całą dobę. Formalnie elewacja pozostanie szklana. W rzeczywistości dla każdego mieszkańca, przechodnia czy kierowcy budynek będzie odbierany przede wszystkim jako wielkoformatowy nośnik reklamowy.
Gigantyczny ekran reklamowy z trzech stron?
– Najbardziej niepokojąca jest skala możliwej zmiany. Jeżeli scenariusz z elewacji przy Marszałkowskiej zostanie powtórzony przy „Warsie i Sawie”, Domy Towarowe Centrum mogą jeszcze w tym roku stworzyć zupełnie nową, bezprecedensową formę obecności reklam w centrum Warszawy: ogromne, świecące ekrany LED wbudowane za historycznymi przeszkleniami, widoczne z trzech stron budynków – alarmują mieszkańcy stolicy.
Nie chodzi więc o pojedynczy ekran reklamowy. Chodzi o możliwość faktycznej zamiany całego zespołu zabytkowych Domów Towarowych Centrum w gigantyczny nośnik reklamowy. W dzień – ruchome, wielkoformatowe kampanie reklamowe. W nocy – światło ekranów rozświetlające jedną z najważniejszych przestrzeni stolicy.
Co szczególnie zaskakujące, w całej tej dyskusji niemal nie pojawia się pytanie o mieszkańców okolicznych budynków. O ludzi, którzy każdego dnia i nocy mogą mieć naprzeciw swoich mieszkań ogromne, intensywnie świecące powierzchnie reklamowe. Czy ktokolwiek analizował wpływ takiej inwestycji na komfort życia mieszkańców? Czy przeprowadzono analizę oddziaływania światła? Czy ktoś zastanawia się nad tym, co będzie się działo, gdy kolejne ekrany zaczną emitować dynamiczne reklamy przez wiele godzin dziennie? Na razie trudno dostrzec, by te pytania były dla władz miasta priorytetem.
Gdzie są władze Warszawy?
Już w 2022 r. urząd miasta st. Warszawy miał świadomość kontrowersji związanych z planami umieszczenia wielkoformatowego ekranu reklamowego na DTC, w bezpośrednim sąsiedztwie Rotundy oraz jego potencjalnego wpływu na architekturę Ściany Wschodniej i przestrzeń publiczną. Ówczesny projekt, wobec negatywnego odbioru ze strony Miasta, nie został ostatecznie zrealizowany. https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,29263067,wielki-ekran-z-reklamami-powstanie-przy-rotundzie.html
Sytuacja zmieniła się w 2025 r. i stała się znacznie poważniejsza. Mówimy o możliwości trwałego przekształcenia sposobu funkcjonowania elewacji zabytkowego budynku. Pod pozorem jej odtworzenia i renowacji szklana fasada może zostać wykorzystana jako przezroczysta osłona dla gigantycznego ekranu LED.
– Różnica w formie reklamy jest fundamentalna: Baner można zdjąć. Tymczasowy nośnik reklamowy można usunąć. Ale system wielkoformatowych ekranów wbudowanych w strukturę budynku może na lata całkowicie zmienić jego charakter i odbiór – podkreśla ekspert rynku reklamowego od lat obserwujący zmiany w stolicy.
I właśnie dlatego bezczynność lub brak wyraźnej reakcji miasta są dziś tak niezrozumiałe. Jak to możliwe, że w 2022 roku reakcja władz była natychmiastowa, a dziś – gdy istnieje ryzyko stworzenia całego ciągu ekranów reklamowych na zabytkowym budynku wydaje się bierna?
Konserwator pozwolił na odnowienie elewacji. Nie na ekran LED
Sprawa jest jeszcze bardziej zaskakująca w świetle informacji dotyczących uzgodnionego zakresu prac. Stołeczny Konserwator Zabytków wielokrotnie wskazywał, że wydana zgoda obejmowała ‘’odtworzenie historycznego wyglądu elewacji oraz likwidację istniejącego nośnika reklamowego’’. Projekt przedstawiony do uzgodnienia nie przewidywał montażu ekranu LED. To oznacza, że ewentualny ekran nie był elementem dokumentacji, która została zaakceptowana.
Tym bardziej zasadnicze staje się pytanie: jak możliwe jest ponowne przeprowadzenie inwestycji, której oficjalnie deklarowanym celem jest „demontaż reklam i odtworzenie szklanej fasady”, skoro wcześniejszy, niemal identyczny proces zakończył się umieszczeniem za tą fasadą gigantycznego ekranu reklamowego?
Czy organy odpowiedzialne za ochronę zabytków nie powinny w takiej sytuacji prowadzić szczególnie intensywnej kontroli prac? Ochrona zabytku nie może kończyć się w momencie podpisania decyzji administracyjnej. Jeżeli inwestor deklaruje konkretny zakres robót, to obowiązkiem organów powinno być sprawdzenie, czy rzeczywisty efekt inwestycji odpowiada temu, co zostało przedstawione we wnioskach i zatwierdzonej dokumentacji.
W przeciwnym razie powstaje niebezpieczny mechanizm: formalnie składa się wniosek dotyczący odtworzenia elewacji, a następnie – już po zakończeniu prac – za odtworzoną szybą pojawia się instalacja, która całkowicie zmienia odbiór budynku. Czy taki model ma stać się nowym standardem w Warszawie?
„Wewnątrz budynku” – furtka pozwalająca ominąć ochronę zabytków?
Przypadek elewacji od strony Marszałkowskiej pokazał, jak ogromne znaczenie może mieć jedna formalna różnica. Ekran jest przecież za szkłem. A skoro znajduje się „wewnątrz” budynku, można twierdzić, że nie ingeruje bezpośrednio w elewację.
Ale taki sposób myślenia może prowadzić do absurdalnych konsekwencji. Jeżeli wystarczy umieścić ekran kilka centymetrów za zabytkowym przeszkleniem, aby gigantyczna reklama przestała być traktowana jako ingerencja w wygląd budynku, to podobny mechanizm można w przyszłości zastosować niemal wszędzie. Historyczne okna mogą stać się ekranami. Szklane fasady mogą stać się ekranami. Całe ściany modernistycznych budynków mogą zachować formalnie swoją historyczną strukturę, a jednocześnie wizualnie funkcjonować jako gigantyczne cyfrowe billboardy. To byłby jeden z najpoważniejszych precedensów dla ochrony powojennej architektury w Polsce.
I właśnie dlatego sprawa Domów Towarowych Centrum nie jest wyłącznie lokalnym sporem o jedną inwestycję. To pytanie o to, czy zasady ochrony zabytków mają chronić faktyczny wygląd i charakter budynku, czy wyłącznie jego fizyczną konstrukcję – niezależnie od tego, co codziennie widzą mieszkańcy miasta.
Wojewódzki konserwator nie może być jedynie obserwatorem
Szczególna odpowiedzialność spoczywa obecnie na Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorze Zabytków. Domy Towarowe „Wars i Sawa”, będące częścią historycznej Ściany Wschodniej, pozostają jedynie w gminnej ewidencji zabytków. Nie są objęte najsilniejszą formą ochrony, jaką daje wpis do rejestru zabytków. Nie oznacza to jednak, że mogą być dowolnie przekształcane.
Wręcz przeciwnie. Właśnie obecna sytuacja powinna być momentem szczególnej aktywności organów odpowiedzialnych za ochronę dziedzictwa. Konserwator powinien sprawdzać, czy prace są wykonywane zgodnie z uzgodnionym zakresem, reagować na działania mogące naruszać wartości zabytkowe obiektu i podejmować działania w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości.
Najważniejsze pytanie brzmi dziś jednak prościej: czy ktokolwiek rzeczywiście kontroluje, co powstaje za szklaną fasadą? Bo jeżeli odpowiedź poznamy dopiero po zakończeniu inwestycji, może być już za późno.
– Zabytkowy kompleks Domów Towarowych Centrum może zostać wizualnie przekształcony w gigantyczny, trójstronny ekran reklamowy LED. Wszystko przy zachowaniu argumentu, że historyczne przeszklenia zostały przecież „odtworzone”, a ekrany znajdują się jedynie „wewnątrz” budynku – ostrzega ekspert rynku reklamy.








